Nowe napędy kosmiczne i ich sytuacja na Ziemi.

Napęd kosmiczny to nie jest zwykły napęd w realiach podyktowanych warunkami planetarnymi. Jeżeli stopień zaawansowania technologicznego cywilizacji mierzyć zdolnością do poruszania się w przestrzeni, to napędy umożliwiające poruszanie się w próżni są tego doskonałym wskaźnikiem. Inna strona technologii wyznaczająca poziom zaawansowania cywilizacji polega na ilości energii zużywanej przez daną cywilizację w ciągu danego okresu czasu, tak np. twierdził N. Kardaszow, powstały nawet specjalne wzory to określające. Jednak te dwa wyznaczniki mogą mieć wspólną bezpośrednią wobec siebie korelację. Pewnym innym wyznacznikiem, który zależy od zdolności przystosowawczej mierzonej m.in. inteligencją w konstrukcji statków kosmicznych, którą to zdolność obcy bądź właśni teoretyczni konstruktorzy zyskują w procesie ewolucji w obrębie własnej planety, co wydaje się oczywiste, jest właściwa zdolność do ekspansji, gdzie inteligencja wyższego lotu zdaje się stanowić najważniejszą rolę. Inne cywilizacje z poza układu słonecznego - super inteligentni konstruktorzy mogli dawno opuścić już swój system gwiezdny i nie mają ograniczeń w poruszaniu się po kosmosie, typowych do konstruktorów powszechnie znanych publiczności międzynarodowej na Ziemi. Mniej inteligentni mieszkańcy planet, gdzie nie dzieje się zazwyczaj nic ciekawego, wszędzie tam gdzie znajdują się zasoby potrzebne w handlu międzygwiezdnym i wymianie towarów, mogą być potencjalnie nieświadomymi uczestnikami wykorzystywania własnych rezerw surowcowych przez cywilizacje zaawansowane technicznie, dla których bariery przepastnych odległości międzygwiezdnych już nie stanowią większego problemu. Tu zdolność do poruszania się w próżni pełni podstawową rolę, bez tej zdolności nisko zorganizowane i mało zaawansowane cywilizacje w naszej galaktyce nie znaczą nic w federacji planet i są objęte klauzulą nieingerencji. Oczywiście równie prawdopodobną sytuacją równie dobrze może być stan, w którym cywilizacja osiągnęła już taki poziom technologiczny, że nie potrzebuje już żadnych surowców z zewnątrz, bo wszystko co potrzeba wytwarzane jest w procesie materializacji-dematerializacji materii w odpowiednich systemach z zamkniętym obiegiem energii. To są jedynie przypuszczenia ale bądź co bądź prawdopodobne, przy budowaniu których podskórnie przypuszcza się że to może być prawda, którą niektórzy znają już może ze starych filmów sci-fi... a inni z opowiadań i nowel książkowych. Prawdziwe natomiast zamiary obcych cywilizacji w stosunku do cywilizacji ziemskiej stanowią ścisłą tajemnicę i przetwarzane są pod całkowitą kontrolą tych którzy o tym decydują a są oni prawdopodobnie panami losów miliardów Ziemian, skupionych na kultywowaniu codziennych obowiązków i wyznających taką czy inną wiarę w naszych czasach. Jednak prawda ma to do siebie, że nie ma znaczenia, kto, gdzie i kiedy żyje i uczy się - jeżeli mieszka w tym samym kosmosie, to obowiązują go te same prawa fizyczne, które dopiero zaczęliśmy poznawać i w miarę tego procesu stajemy się coraz bardziej pewni niektórych zagadnień, a tak naprawdę przez to przeświadczenie definiujemy i zamykamy swoją przyszłość w gotową formę. Wygląda to tak jakby ludzkość skupiła się na ograniczeniach, a nie na możliwościach zaprezentowanych już przez wielu konstruktorów z wizją i tam gdzie powinna nastąpić wzmożona uwaga ze strony odpowiednich osób, nastąpiło całkowite odrzucenie niektórych form technologii na margines naukowo - technologiczny, to niekorzystne zjawisko poparte jest dodatkowo specyficznym układem powiązań gospodarczych - system nie utrzymałby się zbyt długo gdyby za nim nie stały gigantyczne pieniądze oraz interesy chętnych na ziemskie zasoby ludzi. Nie można oprzeć się wrażeniu, że rozwijanie eksploracji kosmosu w wydaniu obecnym, napotyka w dzisiejszych czasach na tego rodzaju poważne trudności, bo olbrzymie pieniądze kierowane na budowę coraz to potężniejszych rakiet to wszystko tendencja bliska fałszerstwu, mająca na celu zatuszować prawdziwy obraz potrzeb oraz służąca usprawiedliwieniu bezpardonowej eksploatacji planety rodzimej w celu realizacji nowych form niewolnictwa ekonomiczno-gospodarczego i utrzymania bezsensownej przewagi technologicznej. Te słowa wbrew wszystkiemu są poparte rzeczywistością, bo zwróćmy uwagę jak zniewolony jest człowiek grający rolę pionka w rękach koncernów paliwowych, energetycznych i medialnych na Ziemi i jak zależy jest on od nośników energii, chemii, i wielu powszednich rzeczy, bez których życie jego jest niemożliwe. Kiedyś człowiek nie był tak uwikłany we wszystko jak jest teraz, do życia nie było potrzeba aż tak wiele i zadowalał się on mało zaawansowanym technologicznie otoczeniem, przez co był bliżej natury, co miało swoje zalety i wady, jednak na pewno był zdrowszy i silniejszy psychicznie pod wieloma względami od obecnego człowieka komputerowego i cybernetycznego. Dopóki nie pokaże się komuś, nowych możliwości i to nie koniecznie pozytywnie wpływających na jego rozwój, dopóty nie będzie on ich świadomy i będzie szczęśliwy posiadając to co ma. To w porządku że następuje postęp, jednak niektóre pozytywne funkcje związane z życiem człowieka w zmiennym środowisku wraz z nim raz na zawsze zostają zepchnięte do niebytu. Zyskujemy nowe możliwości wraz z rozwojem cywilizacji, jednak zmiany które obserwujemy coraz bardziej wzbudzają niepokój co do swojego kierunku, gdyż jawią się one jako deprawacyjne zarówno dla strefy intelektualnej (zbyt pochłaniające zdolności intelektualne i nie dające odpocząć ) jak i sfery emocjonalnej człowieka. Człowiek potrzebuje sukcesu i przestrzeni wolnej od zanieczyszczeń wyrażonych jako to czego nie potrzebuje, nie potrzebujemy zaśmiecania własnego otoczenia, ale przecież to robimy cały czas a od kiedy posiedliśmy zdolność i potrzebę eksploracji marzymy o zdobywaniu nowych przestrzeni życiowych, pomimo tego że na własnym podwórku nie umiemy utrzymać ładu. Stąd pochodzi fascynacja nieznanym. Jednak biorąc pod uwagę setki lat świetlnych dzielących nas od przygody z nowymi światami dojść można do stwierdzenia, że obecnie ludzkość nie ma wyboru jak skoncentrować się na tak niegościnnych planetach jak Mars , czy Wenus dostępnych we własnym systemie słonecznym. Nie opracujemy szybko odpowiednich napędów, gdyż postęp wkroczył w fazę wsteczną, zweryfikowaną przez ekonomię i naukę praw Einsteina, Newtona itp. a dzieje się tak pomimo tego, że mamy następny wiek i coraz więcej osób jest zawiedzionych niskimi parametrami wiedzy uzyskanej ze szkół. To co najciekawsze i najbardziej pasjonujące jest obecnie naukowym apokryfem i dostęp do tych informacji jest ograniczony przez media oraz jest zdeprecjonowany przez odpowiednią wymijającą propagandę obecnych technologii przez ich dystrybutorów. Sytuacja ogólnoświatowa jest fatalna, jeżeli chodzi o status nowych napędów i wszelkie nietypowe idee nie uzyskały jak dotychczas istotniejszej siły przebicia, co po prostu widać. Trzeba stwierdzić, że dotychczasowymi metodami powielania informacji i przetwarzania dostępnych technologii nie uzyska się kluczowych rozwiązań zdolnych zmienić obecny stan rzeczy w technologii kosmicznej. Technologia wciąż jest niebezpieczna, a kolonizacja przyległych planet jest wciąż niemożliwa na większą skalę przy użyciu technologii napędu rakietowego. Dlatego martwi fakt przejęcia znacznej części rynku przez ludzi, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości tego faktu i idą w zaparte, pomimo niecałkowitego opanowania dostępnej technologii. Dużo kasy nie musi jeszcze oznaczać sukcesu, a brak umiejętności rozglądnięcia się w technologicznym krajobrazie i wyciągnięcia wniosków, może drogo kosztować...




Przez lata utrzymywano ludzi w strefie nieświadomości co do prawdziwych i dostępnych technologii, które były opracowywane równolegle przez laboratoria, a także często przez geniuszy technologii, o których dziś już nikt prawie nie pamięta. Jak to się stało pomimo całej płynącej potężną rzeką kasy, że przez cały XX wiek ludzie z kręgu nauki i technologii nie potrafili przedstawić nic lepszego niż napęd odrzutowy, czy rakietowy, propagując go tak skutecznie że na inne rozwiązania nie było już kasy ani miejsca w świadomości i otoczeniu ludzi i nikt z niepokornych i często najbardziej ekscentrycznych geniuszy nie był w stanie zmienić tej sytuacji na przestrzeni lat, bo publiczność aż po dziś dzień nie korzysta z innych rozwiązań niż tych dostarczonych przez ogólnodostępną naukę i technologię, jest to co najmniej tak rzecz ujmując bardzo dziwne. Inna technologia jednak istnieje i dowiedziono tego wiele razy, ale zdaje się, że tego faktu pewni ludzie odpowiedzialni za obraz współczesnej technologii nie byli w stanie zaakceptować, działając pod dyktando kasy pochodzącej z "góry" na cele często dalekie od pacyfizmu. Nie dobrze się dzieje gdy gro postępu na Ziemi dokonuje się poprzez wykorzystanie technologii opracowanej na potrzeby militarne, tak jakby nie było już innych metod ich wypracowania. Przykładem może być technologia nuklearna (produkcja plutonu do bomb atomowych), napęd rakietowy (rakiety począwszy od V2 i przenoszenie ładunków jądrowych) i wiele innych przykładów, które można mnożyć. Powstanie tych wszystkich technologii sprawiło, że obecnie świat stoi na rozdrożu i jest zagrożony problemami zagrażającemu istnieniu cywilizacji w sposób większy niż mogłoby się wydawać. Prawdziwa siła cywilizacji nie tkwi w potencjałach militarnych ani w zdolności do produkcji energii, której większa część jest i tak marnowana. Siła ta polega na potencjale drzemiącym w ludzkim umyśle, jednak ten potencjał nie jest łatwo wyzwolić i wygląda to wciąż tak jakby komuś wciąż zależało na degradacji człowieka do niewolnika i aby on nie dostrzegł swojego własnego potencjału do końca swojej egzystencji na Ziemi.

Komentarze

Popularne posty