piątek, 29 grudnia 2017

Fizyka nieznana.

Kondensaty Einsteina - Bosego to skupienie cząstek np. atomów rubidu w niskich temperaturach znajdujące się w identycznych stanach kwantowych. Aby je uzyskać trzeba użyć specjalnych technik, głównie z wykorzystaniem separacji magnesami i z użyciem laserów, żeby nie utraciły one synchronizacji kwantowej, polegającej głównie na synchronizacji swoich pędów. Jest to zjawisko koordynacji pędów atomów i faktycznie jest to czwarty rodzaj skupienia materii, oprócz gazów, cieczy i ciał stałych, nie licząc plazmy, który udało się otrzymać w laboratorium. Natomiast jeszcze wcześniej zainteresowało mnie nieco inne zjawisko, polegające na kumulacji energii termicznej (elektromagnetycznej) w procesie ogrzewania niektórych substancji np. czystej wody w warunkach, w których dana substancja nie może oddać dostarczonej energii np. w procesie parowania ( z uwagi na gładkie ścianki naczynia, powolne ogrzewanie lub podgrzanie mikrofalami) a w szczególności mechanizm kwantowy, który jest odpowiedzialny za tego typu reakcje, bo może być interesujący z wielu względów. I o tym właśnie ciekawym zjawisku pozwolę sobie tutaj i właśnie teraz napisać kilka słów, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że jest to temat niespodziewany, być może mało widoczny dla nauki i nietypowy w moim blogu. W normalnych warunkach w sytuacji ogrzewania substancji, energia elektromagnetyczna w postaci fotonów, jeżeli weźmiemy pod uwagę stan skupienia wszystkich obiektów, jest absorbowana proporcjonalnie do reakcji wynikowej czyli rozprężania się ( zwiększania objętości gazu, to samo zjawisko dotyczy cieczy i ciał stałych) na skutek ogrzania - zwiększa się średnia energia kinetyczna cząstek, dzieje się tak bo cząstki zostają przyspieszone przez pochłonięcie fotonów z pola termicznego. Proces ten przebiega najprawdopodobniej w ten sposób, że fotony zderzają się z powłoka elektronową walencyjną, a więc najbardziej zewnętrzną częścią atomu, a konkretnie absorbowane są przez określony elektron, jeżeli elektron ten zostanie trafiony fotonem, czyli "paczką energii" elektromagnetycznej, to przyśpiesza na orbicie i jest zdolny ją opuścić i w konsekwencji, na skutek tego że posiada on masę a przede wszystkim ładunek elektryczny pociągnie za sobą inercyjnie cały atom sprzężony poprzez swój przeciwny ładunek z tym elektronem, lub gdy dostarczona energia będzie dostateczna, lub wyższa energii jonizacji z pierwszego elektronu to dojdzie do oderwania się elektronu z powłoki walencyjnej danego atomu i atom stanie się jonem dodatnim. Nie muszę tego wyjaśniać dalej bo są to podstawy wiedzy, jednak istnieją np. znane z laboratorium chemicznego zjawiska jak chociażby zjawisko przekroczenia temperatury wrzenia cieczy bez efektów typowych dla tego typu procesów. Zdaję sobie też sprawę że energia jonizacji jest znacznie wyższa od energii dla wrzącej wody, jednak to tylko pewne porównanie mające na celu wypracować podstawy zrozumienia tego zjawiska. Mechanizm na poziomie kwantowym odpowiedzialny za tego typu zachowanie się cieczy może okazać się rozmaity a i bardzo ciekawy, przede wszystkim nie zrozumiały dla nauki co może potwierdzać tego typu założenie. Kiedyś przypadkowo nawiązałem kontakt i rozmawiałem o tym zjawisku ze znanym fizykiem teoretycznym Arkadiuszem Jadczykiem, niestety nie potrafił on odpowiedzieć na pytanie o podstawy kwantowe zjawiska i nie był w stanie choćby częściowo tego rodzaju zachowanie się molekularne cząstek wytłumaczyć na gruncie współczesnej fizyki teoretycznej. Próbowałem samodzielnie zrozumieć istotę tego mechanizmu, jednak nie jestem fizykiem, ani nawet w ogóle naukowcem, a moje zajęcie jak dotychczas to żmudna praca przy projektowaniu CAD. Między innymi jednak w tym celu zbudowałem małe laboratorium, w którym możliwe by było wyjaśnienie takich i wielu innych spraw, ale do tej pory jest ono w fazie usprzętowienia wykluczając możliwość przeprowadzenia wymaganych doświadczeń, a szczerze mówię nie wiem jak się do tego zadania zabrać nawet gdy laboratorium będzie gotowe. Jak przypuszczam - mogą mieć tu duże znaczenie pośrednio tak zwane mostki wodorowe, gdyż cząstka wody jest spolaryzowana elektrycznie, czyli wiązanie chemiczne nie wiąże w całości i równomiernie ładunków elektrycznych wodoru i tlenu w cząsteczce wody, stąd jak wiele innych substancji również i woda podlega zewnętrznym polom typu pola magnetycznego, czy pola elektrycznego, bo posiada moment magnetyczny, skutkiem czego spoistość wody znacznie wzrasta, co ma bezpośredni wpływ na jej właściwości, a w szczególności zwiększa temperaturę jej wrzenia. Z tego względu wpadłem na trop dotyczący właśnie tej spoistości, która uniemożliwia zagotowanie się wody nawet w warunkach osiągnięcia temperatury 110 st. C, czy wyższej, bo jest ona uwarunkowana również mostkami wodorowymi. Może też zaistnieć sytuacja polegająca na procesach relaksacyjnych i rezonansowych wewnątrz cząstek substancji, co też biorę pod uwagę. W dostępnej literaturze fachowej nie ma praktycznie żadnego a dokładnego i jednoznacznego wytłumaczenia procesu przegrzania cieczy ponad punkt wrzenia, od strony kwantowej, a tym bardziej nie ma wytłumaczenia w jaki sposób dochodzi do gwałtownej zamiany energii elektromagnetycznej na reakcję mechaniczną jak również mechanizmu przechowywania energii do momentu przekształcenia jej w energię mechaniczną, co może być istotną sprawą dla odpowiednich technik. Z drugiej strony zjawisko to ma drugie oblicze i jest niebezpieczne np. w instalacjach kotłowych, bo może doprowadzić nawet do rozerwania urządzenia grzewczego lub jego poważnego uszkodzenia, podobnie jak efekty kawitacyjne w tego rodzaju systemach. Wytłumaczenie tego problemu, może mieć ciekawe skutki i konsekwencje, gdyż być może po pierwsze - wiedza na ten temat umożliwiłaby opanowanie technologii kumulacji energii elektromagnetycznej w celach zbudowania napędu i zasilenia określonych urządzeń i pojazdów opartych na podobnych mechanizmach kwantowych. Po drugie - poznanie mechanizmów kwantowych tego zjawisk umożliwiłoby przy założeniu możliwości skorzystania z technologi stałego stanu kwantowego (jak w przypadku kondensatów Einsteina - Bosego), takie użycie energii elektromagnetycznej, które w dalszej perspektywie umożliwiłoby realizację napędu elektromagnetycznego o możliwościach niespotykanych w obecnej technologii, która obecnie może być przypisywana technologiom opracowanym przez zaawansowaną inteligencję typu takiej jaką dysponują cywilizacje pozaziemskie. To wszystko na temat pracy w laboratorium.



Jeszcze innym ciekawym zjawiskiem jest zjawisko przemiany krystalicznej występującej w niektórych stopach metali jak na przykład w stopie niklu i tytanu posiadający tak zwaną pamięć kształtu, która jest podobnego rodzaju do opisywanego przed chwilą zjawiska dla cieczy. Jednak tu mamy do czynienia z metalem i jego siecią krystaliczną. Tutaj energia jest jak gdyby zapamiętywana przez sieć krystaliczną stopu i oddawana jest w wyniku np. zanurzenia stopu we wrzątku. Wszystkie opisywane tutaj zjawiska mogą mieć w pewnym sensie podobne podstawy kwantowe. Rozwijając konsekwentnie tego typu technologie można by osiągnąć bardzo zaawansowane technicznie napędy nie sprowadzające się jedynie do marginalnych zastosowań w naszym otoczeniu.
Następną sprawą jest możliwość spowalniania rozchodzenia się pól (głównie magnetycznego) przez pole inercji i skutków z tym związanych (opisywanych w niektórych wynalazkach np. w N- machine i innych, które posiadają na tyle dużą sprawność, że wytwarzają dostateczną energię do potrzymania swojej pracy bez dostarczania energii z zewnątrz przez dowolnie długi czas, czyli są przykładem urządzeń typu "perpetual motion" i raz wprawione w ruch mogą kontynuować działanie teoretycznie aż do zużycia mechanicznego ich podzespołów, działające przy wykorzystaniu np. oddziaływania pola inercyjnego w polu magnetycznym za pośrednictwem pola inercyjnego, pola torsyjnego itp.). Urządzenie N-Machine posiada dodatkowy wirujący dysk, w którym indukowany jest dodatkowy prąd, pod względem działania standardowo nie różni się od zwykłej prądnicy, jednak energia pochodząca z dodatkowego wirującego dysku powoduje że urządzenie posiada nadsprawność, co pozwala na nazwanie go urządzeniem typu free-energy, nie ma jednak danych jak urządzenie pracowałoby pod obciążeniem odbiornikami elektrycznymi. W przypadku N-machine ( skonstruowanej przez wynalazcę - Bruce'a De Palma'e ) została zastosowana metoda na spowolnienie pola magnetycznego w określonych ośrodkach lub przeciwdziałając jego propagacji innym polem albo inną siłą na przykład siłą odśrodkową, czy polem torsyjnym. Jak wiemy nie poparto jak dotychczas doświadczalnie tego typu zjawisk ale gdyby udało się znacznie spowolnić propagację pola magnetycznego np. do 1/10 c to możliwym stałoby się zastosowanie niektórych technologii, które dotychczas były jedynie przedstawiane na kartkach papieru w postaci jałowych projektów, gdyż cały czas technologia nie umożliwiała ich realizacji z uwagi na brak opcji odpowiedniego sterowania polem. 




Można tylko domniemać jak to by funkcjonowało ale na pewno byłaby to już całkiem inna jakość, na której można by zbudować fizykę od nowa, a przynajmniej niektóre jej dziedziny. Istotną sprawą jest to w jakim stopniu pole magnetyczne wpływa na pole grawitacyjne, bo przecież siła odśrodkowa to siła quasi-grawitacyjna. Prawdopodobnie zależności te stanowią samą istotę problemu, jeżeli chce się myśleć o technologii transportu w szerszej skali ale i medycynie (magnetyczny rezonans jądrowy i inne zjawiska z udziałem pola magnetycznego) i zarazem najciekawszą częścią (przynajmniej dla mnie) jeżeli chodzi o fizykę pola i właściwości materii we współczesnej fizyce teoretycznej. Pole magnetyczne z punktu widzenia mechaniki kwantowej i cząstek nie ma swojej cząstki - pakietu energetycznego, który przenosiłby jego właściwości, możliwych do zrozumienia w dzisiejszych kanonach wiedzy. Podobnie dzieje się w przypadku sił grawitacji, nie potwierdzono eksperymentalnie jak dotychczas istnienia grawitonu - obecna wiedza nie daje jednoznacznych odpowiedzi na wszystkie pytania na temat oddziaływań grawitacyjnych, w ogóle istoty oddziaływań słabych, szczególnie w skali atomowej, ani mechanizmu pola powodującego wzajemne przyciąganie grawitacyjne - istniejąca teoria tym samym nie pozwala na praktyczną kontrolę nad procesami grawitacyjnymi od strony konkretnych aplikacji technicznych, bo i zainteresowanie w społeczeństwie tymi rzeczami jest niewielkie, można stwierdzić, że prawie żadne.



Inna sprawa,  to to że przy doświadczeniach z mało zrozumiałymi zjawiskami, co do których istnieją tylko wzory w postaci matematycznego sprecyzowania zależności nigdy nie można mieć pewności co do znaczenia otrzymanych wyników. Przekonanie opinii społecznej i innych wyżej ulokowanych ekonomicznie i gospodarczo frakcji we współczesnym świecie do zmiany postawy w stosunku do prawdziwych realiów i dyscypliny, które są wymagane w celu wykreowania społeczeństwa świadomego swojego położenia w realiach wyższego poziomu, w tym faktu, że rzeczywistość nie kończy się na codziennym poziomie egzystencjalnym, ale rozciąga się poza nasz układ słoneczny, jest zadaniem któremu można sprostać tylko metodą prezentacji oczywistych danych i konkretnych rozwiązań dla społeczeństwa dające nowe spojrzenie dla nauki.


niedziela, 17 grudnia 2017

Czy technologia prowadzi ludzkość do nieśmiertelności biologicznej ?

Nieśmiertelność to określenie wieloznaczne i często mając na myśli to określenie można odbierać je różnie. Nie brakowało też w przeszłości ludzi opętanych pragnieniem życia wiecznego na Ziemi i począwszy od faraonów w starożytnym państwie egipskim, do ludzi nam współczesnych jak sławne postacie, aktorzy i wielcy przywódcy, brakuje do pełnego szczęścia dzisiaj jednego pierwiastka, którego ci najbogatsi ludzie nie mogą kupić za największe nawet kwoty pieniędzy, tj. życia które musi się skończyć. W starych opisach spisanych przez dawnych proroków, o których obecnie mówi się w kategoriach religii i wiedzy opartej na różnych nurtach filozoficznych istnieją wzmianki na temat ludzi, którzy posiadali zdolność życia przez dowolnie długi okres czasu na Ziemi. Niektórzy z nich, jak wskazują stare pisma, byli wybrańcami i jak Henoch nie zaznali śmierci biologicznej, tylko mieli to szczęście wejść w wyższą rzeczywistość, czy jak to się utarło mówić, zostali wzięci do nieba, bez oddzielenia się duszy od ciała. Tego typu historie są to oczywiście opowieści apokryficzne i jest to oczywiście bardziej podejście religijne niż naukowe ale i tak nie mają one znaczenia dla obecnie obowiązującej religii chrześcijańskiej, będącej jednocześnie jak wiemy z nauki religii ostatecznym objawieniem woli Boga, które można by zakwalifikować do czegoś więcej jak tylko samych spekulacji. Czasy jednak, które obecnie zaczynają nadchodzić, nie będą w zasadzie w żadnej części odpowiadać pod względem swojego ogólnego charakteru zapisom biblijnym, chociaż dla niektórych ludzi obecna rzeczywistość i przyszłość będzie zawsze zdawała się być projekcją przepowiedni biblijnych... Zaczynają się jednak czasy wysoko wyrafinowanej technologii, w której względy etyczne, będą musiały ustąpić w wielu wątkach odwiecznym marzeniom ludzkości i służących do ich realizacji metodom naukowo - technicznym. Przez wiele lat poszukiwano rozwiązań z zakresu medycyny, inżynierii genetycznej, wiedzy o procesach wewnątrzkomórkowych tkanek ludzkich, które przybliżyłyby wizję dowolnego przedłużania życia, i cieszenia się jego komfortem w świecie zdominowanym technologią, w którym człowiek poruszałby się bezpiecznie, pracując dla dobra cywilizacji, jednocześnie pozostając wolnym od procesów starzenia się organizmu i ustawicznego zagrożenia nieuchronną śmiercią. Kwestią zasadniczą jest tutaj pytanie, którego zadanie sobie jest konieczne, bo odwrotu poza nim nie ma, a brzmi ono: czy nadszedł właśnie ten właściwy czas, by zaufać bezgranicznie technologii, czy iść drogą standardową, z nadziejami płynącymi z postępem technologiczno-cywilizacyjnym ? Pokolenia które odeszły z tego świata przygotowały grunt dla obecnego i następnych pokoleń i nie należy zmarnować ich wysiłku, wycofując się z najbardziej ambitnych celów, w obliczu których stajemy dzisiaj. Praca ich doprowadziła do obecnego zaawansowania technologicznego, z którego obecnie korzystamy, a gdy dodamy do tego swój wkład, osiągniemy najbardziej niemożliwe do realizacji technologie patrząc z dzisiejszego punktu widzenia. To co w dużej części staje na przeszkodzie do realizacji tego rodzaju wyzwań to determinanty i cechy tkwiące w świadomości człowieka XXI wieku, schematy na wyrost wpajane latami, ograniczające osiągnięcie wysokiego pułapu rozwoju, przez ludzkość, to także złudzenia wynikające z percepcji, ograniczające zdolności poznawcze i możliwość gromadzenia wiedzy przez najlepsze umysły naszych czasów. Tu uwidacznia się kształtujący się schemat zjawiska polegającego na tym, że o ile dostęp do informacji został zwielokrotniony poprzez rozwój globalnej sieci wymiany informacji i danych, o tyle blokada wynikająca z inercji cywilizacyjnej i koniunkturalnej doprowadza do stanu, w którym nadmiar niewykorzystanej wiedzy zdaje się mieć efekt odwrotny od zamierzonego spowalniający dotarcie do właściwej tkanki danych, ponieważ właściwa wiedza zdaje się ginąć w natłoku informacji gorszego rodzaju. Tylko działanie w sposób oparty na współpracy i grze opartej na jasnych zasadach, wolnej od martwych zaułków technologicznych i ich często fatalnych skutków wpływających na możliwości technologiczne cywilizacji, może doprowadzić do istotnego efektu, a nie waśni, i wyścigu o najdrobniejsze nieważne sprawy, z punktu widzenia dobra rodzaju ludzkiego. Doświadczenia prowadzone na zwierzętach laboratoryjnych i innych prostszych organizmach wykazują pozytywne działanie takich substancji jak metformina, resweratrol i pozwalają zdobywać coraz to nowe przyczółki na froncie walki z dysfunkcjami organizmu jak nowotwory, starzenie się oraz wiele z chorób cywilizacyjnych, których leczenie jest na razie nieskuteczne lub mało skuteczne. Genom i organizm człowieka jest to powiązana chemicznie struktura ściśle zdefiniowanych reakcji chemicznych, katalizowanych enzymatycznie, za pośrednictwem skomplikowanych cząsteczek białka typu transkryptaz, polimeraz, składających się z peptydów, jest to cała maszyna jedyna w swoim rodzaju, gdzie środowisko reakcji chemicznych związanych z wodą i wieloma substancjami reagującymi w określony chemicznie sposób, dla którego poznania wielu ludzi poświęciło już życie, a i tak wiedza na ten ważki temat posiada nawet aktualnie poważne luki. Wypełnienie ich zajmie jeszcze pewnie kilka setek lat. Będzie w przyszłości tak, że nauczymy się jako ludzie wpływać na samą istotę i podstawę choroby w organizmie, dotychczas gro rozwiązań z zakresu farmakologii, farmakoterapii i medycyny stanowiły rozwiązania zorientowane na leczenie objawowe, stosując jednak terapie na poziomie kodu genetycznego oraz dając organizmowi dokładnie te substancje które on wymaga żeby zwalczyć określone schorzenie, zapobiegniemy rozsiewania się nowotworów, wyeliminujemy chorobę wieńcową, wypłukując blaszkę miażdżycową z organizmu w bezpieczny sposób. I dojdzie do takich rozwiązań, że będzie można poprzez naświetlanie wiązką specyficznej energii wyczyścić i dokonać tak jakby przeglądu całego organizmu w ciągu kilku minut, co wyeliminuje potrzebę hospitalizacji i brania jakichkolwiek leków. Przywrócenie tą metodą równowagi wewnątrz komórki pozwoli cieszyć się długowiecznością, a długość życia mieszkańca Ziemi będzie liczona w tysiącach lat i nie będzie to niczym dziwnym. Transplantologia, czyli wiedza o przeszczepach i ich zastosowaniu w terapii szpitalnej także może doprowadzić do wymiany organów ludzkich np. pochodzących od zmienionych genetycznie zwierząt w celu utrzymania funkcji życiowych, chociaż sam nie chciałbym nosić w sobie świńskiej nerki, ale pomijając uprzedzenia tego rodzaju, takie transplantacje mogłyby ratować życie zwłaszcza wtedy gdy nie ma aktualnie dawcy ludzkiego. Transplantologia może budzić zastrzeżenia i je budzi zwłaszcza pod względem moralnym i etycznym, bo jak można się dowiedzieć, niektórzy marginalni naukowcy mają w planach przeszczep nośnika świadomości człowieka- głowy ludzkiej, czyli pomijając etykę takiego rozwiązania, mamy tu do czynienia z technologią poważnie skomplikowaną pod względem metod transplantacyjnych, ale nie koniecznie dla biorcy ciała, który np. ma nieuleczalny zanik mięśni prowadzący do śmierci (dystrofia), dla takich ludzi przeniesienie własnej świadomości i połączenie jej z nowym ciałem dawcy u którego zdiagnozowano np. śmierć mózgową w ten sposób, wydaje się jedynym i zarazem dostępnym już niebawem rozwiązaniem ratującym życie. Podobnie, kwestie moralne dotyczące klonowania ludzkich organów z embrionów, czy wykorzystania komórek macierzystych pobranych z zabijanych embrionów ludzkich, cały czas są istotne. Klonowanie ludzi nie jest na razie ewidentnie zalegalizowane nigdzie na świecie jakkolwiek prowadzone są na razie poważne prace w tym względzie w niektórych krajach w dziedzinach związanych z klonowaniem, sklonowano już także wiele zwierząt i organizmów niższych z pozytywnym skutkiem, oraz dokonano sklonowania sklonowanych już wcześniej klonów. Wpływ Kościoła jako instytucji i opoki ideologii chrześcijańskiej i katolickiej ma tu znaczenie decydujące i dzieje się to w skali globalnej. Kraje o innej mentalności jak Chiny, nie mają ogranicznika katolicyzmu, co umożliwia im na większe zaangażowanie w prace nad klonowaniem, istnieją również kraje o tak intensywnym parciu koniunkturalnym w przemyśle komórek macierzystych i technologii klonowania jak Wielka Brytania czy USA, gdzie tego rodzaju opór zdaje się być weryfikowany przez wzmożone potrzeby rynku czekającego na konkretne rezultaty a koncerny z branży genomiki i biotechnologii, które aby się rozwijać muszą mieć przychód, a uzyskują je one poprzez wprowadzanie niekiedy kontrowersyjnych metod badawczych i naukowych. Inną metodą dostępną już obecnie, a która mogłaby mieć swoje zastosowanie w osiągnięciu stanu nieśmiertelności biologicznej pośrednio, jest hibernacja i kriogenika. Już obecnie istnieją firmy, które oferują swoim klientom, zamrażanie całego ciała lub samego mózgu w ciekłym azocie, co miałoby, w nadziei na uzyskanie przez ludzkość w czasie późniejszym odpowiednich technik, doprowadzić do wskrzeszenia zamrożonych klientów, budzili by się oni w nowym świecie o odpowiednim zaawansowaniu technologicznym do tego by uleczyć ich nieuleczalne dzisiaj choroby typu nowotworu, czy miażdżycy - powodów dla którego zostali zamrożeni, zakładając jednocześnie że technologia w przyszłości będzie mogła odbudować ciało np. z komórek mózgu za pomocą klonowania. Obecna technika zamrażania jest jednak jeszcze zbyt niedoskonała, gdyż kryształki formującego się podczas zamrażania w komórkach lodu, przebijają ściany komórkowe i po rozmrożeniu nie udaje się przywrócić funkcji życiowych a odmrożone tkanki rozkładają się w szybkim tempie. Hibernacja, nad którą obecnie się pracuje miałaby polegać na spowolnieniu funkcji życiowych, nie zaś zgrubnego zamrażania, poprzez zastosowaniu jedynie obniżonej temperatury, spowolnienia akcji serca do kilku skurczy na minutę, wprowadzeniu organizmu w stan hipotermii. W tym wypadku procesy starzenia się organizmu spowolnione zostałyby do minimum.



   

wtorek, 21 listopada 2017

Pola siłowe a bezpieczeństwo statków kosmicznych.

Gdy sprawa eksploracji przestrzeni kosmicznej przerodzi się w wielowątkowy podbój kosmosu przez człowieka, wtedy zajdzie potrzeba budowy generatorów pola siłowego, które będzie miało za zadanie ochronę statków kosmicznych przed gruzem kosmicznym na torze ich lotu, oraz cennego wyposażenia o znaczeniu strategicznym w kosmosie. Idea pola siłowego sięga dość dawnych czasów w nauce i technice. Idea ta zaprzątała umysły takich wynalazców jak Nikola Tesla, oraz prawdopodobnie fizyków teoretyków takich jak Paul Dirac, czy Albert Einstein. Ilekroć mowa o polu siłowym jako takim, jego istota wciąż zdaje się wymykać poza ramy zrozumienia dzisiejszych naukowców i badaczy różnego pokroju. Pole siłowe z natury rzeczy powinno spełniać pewne założenia, powinno działać na wszystkie obiekty materialne, to znaczy musi to być pole o naturze grawitacyjnej lub o naturze quasi - grawitacyjnej, w tym przypadku ociera się ono o fizykę nieznanych jeszcze pól związanych z polem grawitacyjnym lub o zupełnie innych nieznanych właściwościach fizycznych. Współczesna fizyka jest jeszcze niekompletna i fakt, że niektórzy sądzili, że teoria względności czyni ją kompletną nie potwierdza prawdziwości tego założenia. Różni badacze w przeszłości m. in. T.T. Brown, którzy pominięci zostali przez kanony naukowe aż do dzisiejszych czasów, niejednokrotnie trafiali na właściwe wątki otwierające furtkę do pól siłowych, jednak tak się stało, że ich osiągnięcia nie przełożyły się na sytuację globalną i dzisiaj w dalszym ciągu bazujemy na ryzyku, które dotyczy też ISS, czy innych elementów infrastruktury w kosmosie, co do których jest niebezpieczeństwo, że zderzą się one z którymś ze śmieci kosmicznych i orbitalnych, bo pozostają one bez ochrony jakiegokolwiek pola, nie tylko siłowego. Załogi pojazdów i stacji kosmicznych są wciąż narażone na szkodliwe promieniowanie kosmiczne i od Słońca, tego mankamentu na razie nie potrafimy w sposób satysfakcjonujący wyeliminować. Zatem ryzyko napromieniowania, może i powinno odbierać chęć do dalszych podróży kosmicznych. Od rozwiązania problemów technicznych bezpiecznego lotu kosmicznego jesteśmy jeszcze daleko, żaden człowiek nie opuścił jak dotychczas pobliża planety, nikt nie oddalił od niej dalej niż 1 mln km od niej, odległość Ziemi od Słońca to jakieś 150 mln km, zatem widzimy tu, jak niewiele osiągnęliśmy jeżeli chodzi o załogowe loty kosmiczne. Odległość z Ziemi do systemu Alfa Centauri to jakieś 40 bln km, światło potrzebuje na przebycie tej drogi 4,22 roku, widać tu że prędkość światła jest prędkością znikomą biorąc pod uwagę skalę wszechświata. Przy dużych prędkościach okruchy materii znajdujące się niemalże wszędzie w kosmosie mogą uszkodzić każdy pojazd kosmiczny, gdyby nie posiadał on pola siłowego, dlatego tak ważnym jest by ze względu na bezpieczeństwo załóg tych pojazdów, posiadał on takie pole. Pole to powinno nie dopuszczać do kontaktu drobin i  gruzu kosmicznego z kadłubem statków kosmicznych, za pośrednictwem pola grawitacyjnego o odwrotnej polaryzacji, lub za pomocą innego silnego pola, które musi otaczać pojazd z każdej strony nie dopuszczając by rozpędzone drobiny przebiły kadłub po czym nastąpić mogłaby dehermetyzacja i w konsekwencji śmierć załogi. Trudno jednak stworzyć podstawy tego rodzaju pola, a co dopiero realizować jakiekolwiek rozwiązania techniczne bez adekwatnej wiedzy. Materia przeniknięta jest zarówno na poziomie kwantowym jak i w skali kosmosu polem grawitacyjnym a to pole jest splątane własnym stanem kwantowym z nią samą, jest to właściwe dla każdego obiektu materialnego bez względu na położenie w kosmosie, każdy obiekt ma tak jakby własny stempel grawitacyjny odbity w przestrzeni za pośrednictwem własnej masy, zatem technologia która umożliwiałaby działanie pola siłowego powinna mieć możliwość działania najlepiej na sam efekt splątania, gdybyśmy mieli możliwość oddziaływania na efekt splątania z polem grawitacyjnym mielibyśmy kontrolę nad cechami grawitacyjnymi obiektów materialnych. Inna metoda może polegać na wysokoenergetycznym, dużej częstotliwości zmiennym polu magnetycznym, zmienne pole magnetyczne może nie tyle co odrzucić w przestrzeń kosmiczną dany obiekt co spowolnić go i unieruchomić tak by mógł on ominąć bokiem objętość statku kosmicznego. Jednak tego typu technologia jakkolwiek działałaby na obiekty ferromagnetyczne i paramagnetyczne, to trudniej byłoby uzyskać pole ochronne dla obiektów cechujących się diamagnetyzmem o zerowym momencie magnetycznym, ale być może byłoby to jednak kwestią odpowiedniego wyrafinowania tego typu technologii. W historii prób wynalezienia napędów kosmicznych, nie tylko zwykłych, ale takich także które łamałyby podstawowe założenia teorii względności, lub je omijały w sprytny sposób, nie brakuje aż do dzisiaj różnych koncepcji, które “zamrożone” zostały na czas nieokreślony w zamrażalce nauki i technologii, z wielu względów. Niektóre z nich muszą poczekać aż technika materiałów, fizyka ciała stałego, uchyli drzwi do ich realizacji, inne muszą zaczekać aż fizyka odblokuje nowe odmienne realia technologiczne typu całkiem nowych pól, których istnienia obecna nauka jeszcze nie jest w stanie przewidzieć. Możliwe, że określone odmiany pól energetycznych typu sprzęgnięcie pola elektrycznego czy elektrostatycznego z grawitacyjnym lub pola magnetycznego z grawitacyjnym doprowadzi w przyszłości do takiej rewolucji w transporcie, że patrząc z dzisiejszej perspektywy nikt nie jest w stanie przewidzieć możliwego rozwoju sytuacji. Prace poczynione wcześniej przez niektórych marginalnych badaczy, dotyczące zjawisk z pogranicza obecnej nauki i technologii, dają do zrozumienia, że współczesna fizyka jest pełna niedokładności i niedoskonałości, luki w jej strukturze będą w przyszłości niejednokrotnie tymi lukami które przerodzą się w całkiem fantastyczne możliwości technologiczne.


niedziela, 19 listopada 2017

Eksploracja systemu słonecznego

Być może już w niedalekiej przyszłości robotyka i automatyka umożliwi szerzej zakrojoną  i zaawansowaną kolonizację całego układu słonecznego. Do tej pory mieliśmy do czynienia z nieskoordynowanym i partykularnym wysyłaniem przez różne agencje kosmiczne (NASA, ESA) małych zrobotyzowanych misji jak misja Spirit'a czy Opportunity i nie tak niedawna Curiosity lub ostatnia udana misja Juno orbitująca obecnie wokół Jowisza. Różne prace w dziedzinie robotyki i automatyki przyczynią się do przygotowania zaplecza technologicznego dla pionierów kolonizacji planet typu Marsa i być może również budowy miast w wyższych warstwach atmosfery Wenus. Obecne próby kolonizacji planet układu słonecznego rozbijają się o fundusze, brak jest centralnie sterowanego systemu ponadpaństwowego, nadrzędnego zawiadującego eksploracją systemu słonecznego, który umożliwiłby bardziej złożoną i wielowątkową produkcję robotów wyposażonych w sztuczna inteligencję mogących być w stanie wprowadzić bardziej istotne zmiany w środowiskach docelowych, czyli tam gdzie zostałyby one wysłane. Misje takie, aby uzyskać ważny i kluczowy rezultat, musiałyby składać się z setek robotów wysyłanych na daną planetę mogących współpracować ze sobą, uzyskiwać potrzebne substancję w procesie rafinacji regolitu, gruntu dostępnego na miejscu oraz zdolnych do konstruowania schronów dla ludzi, oraz wszystkich systemów zaopatrzenia w energię. Czy będzie to również energia pochodzenia atomowego czy konwencjonalna, zależy od rozmachu przeprowadzanych działań, jednak wykorzystanie energii atomowej powinno znacznie wpłynąć na możliwości przetrwania na miejscu jeżeli chodzi o kolonizatorów. Zasadniczo zasilanie w energię oraz wytwarzanie potrzebnych substancji musi przebiegać automatycznie i wykazywać się dużą niezawodnością, ponieważ poleganie na technologii będzie jedyną formą i możliwością przetrwania na wielu nowych środowiskach planetarnych, czy księżycach np. w celu rafinacji platyny i złota. Aby do tego rodzaju aktywności doszło nie wystarczy dysponować wiedzą i standardowymi umiejętnościami, trzeba natomiast wykazać się umiejętnością przewidywania zdarzeń, które w razie sytuacji kryzysowej mogą przebiegać bardzo szybko. Żaden człowiek nie stanął jeszcze na innej planecie poza Ziemią, co wyraźnie wskazuje na fakt, że obecnie świat zbyt bardzo pochłonięty jest własnymi sprzecznymi interesami, co nie służy jego mieszkańcom w żaden sposób, żeby jednak doszło do konkretów potrzebna jest współpraca pomiędzy zespołami ludzi dysponującymi wiedzą i zapleczem technologicznym.
Wybierzemy się w kosmos z jednego ważnego powodu - nasza planeta się zużyje i po pewnym czasie wyeksploatowana, nie będzie przedstawiała dla rodzaju ludzkiego żadnej większej wartości. Obecnie opracowaliśmy technologie w oparciu o które eksterminujemy systematycznie z Ziemi dość duże ilości innych gatunków cieszące się jeszcze obecnie możliwością życia w zanieczyszczonym, ale jeszcze podtrzymującym ich egzystencję, środowisku. Sztuczne mięso, GMO, sztucznie wytwarzany tlen i woda, to może być przyszłość, w której nie ma zasadniczej przyrody, Ziemia stanie się natomiast systemem zurbanizowanym i uprzemysłowionym, sam ekosystem pozbawiony zostanie ciągłości a poszczególne ogniwa zostaną raz na zawsze złamane. Klony ludzi przeznaczonych dla wymiany organów dostarczą tkz."życia wiecznego" swoim właścicielom. Chociaż przecież decydujący o osobowości centralny układ nerwowy nie będzie mógł być wymieniony w prosty sposób nawet gdyby udało się dzięki klonowaniu wymieniać wszystkie inne organy i skórę.  Teoretyzowania tego typu, że systemy takie jak przejście na technologię elektryczną w całości, mogą ale nie koniecznie powinny doprowadzić do odciążenia ekosystemu naszej planety od szkodliwego gatunku którym można nazwać człowieka, który działa ewidentnie metodami samobójczymi dla siebie, a dla innych gatunków mieszkających na Ziemi stanowi poważne zagrożenie ich egzystencji. Dlatego należy zastanowić się, co jest ważniejsze, czy ratowanie doświadczonej przez los populacji przez działanie partykularne typu dania ludziom ryby a nie dania wędki, bo czymże innym jest dawanie pożywienia, leków i ubrań bez tworzenia odpowiedniego przemysłu, infrastruktury w tym elektryfikacji słabo rozwiniętych gospodarczo rejonów świata oraz odpowiedniej edukacji, czy może zwrócić się w kierunku kolonizacji np. Marsa, rozwijając jednocześnie zaawansowane technologie, które zaprocentują za jakiś czas w sposób obfity, a udający się w liczbie milionów na tą planetę kolonizatorzy przecież ustąpią miejsca innym biedniejszym jednostkom, które dzięki temu będą się mogły najeść do syta czy przebywać w klimatyzowanych pomieszczeniach w warunkach skwaru. Należy skoncentrować się na jak najmocniejszej eliminacji zagrożeń płynących z kosmosu oraz opracowaniu ekonomiczniejszych metod transportu poza planetarnego, bo sytuacja i tak po jakimś czasie zmusi do tego świat i polityków, w przeciwnym razie dojdzie do odwrotnego w skutkach efektu, czyli gwałtownej depopulacji, na skutek poważnych zaniedbań badawczych, upadku większego fragmentu kosmicznej skały lub działań wojennych na globalną skalę, z czym mieliśmy już do czynienia kilka razy wcześniej. Wzrost demograficzny siłą rzeczy nasila falę nienawiści i agresji, zarówno w skali jednostki jak i całych narodów. Nie pomoże w tym planowanie, nawet również jakiekolwiek inne projektowanie od strony biologicznej ludzi, gdyż ostateczny wpływ na charakter człowieka mają uwarunkowania środowiskowe, zatem ilość "wadliwych" jednostek natomiast zgodnie z prawem prawdopodobieństwa i tak będzie niemożliwa do oszacowania, a działania edukacyjne stają się nie do końca skutecznym rozwiązaniem. W tym względzie mamy np. terroryzm oparty na nienawiści a przecież terrorystów używających metod terrorystycznych nie da się zupełnie edukować i stanowią oni obecnie formę destabilizowania wielowątkowego ustroju światowego, której nie można pominąć, ponieważ sytuacja tego typu może wymknąć się spod kontroli i jest to jeszcze jeden problem, nadzwyczaj twardy orzech do zgryzienia dla prób wprowadzania kontroli i bezpieczeństwa międzynarodowego. Natomiast z drugiej strony istnieje w wyżej rozwiniętych społeczeństwach mocne dążenie nieakceptowania przejawów odmiennego myślenia i eksploatacji systemem prawno-ekonomicznym jednostki z negatywnym skutkiem dla cywilizacji, czynione przez ludzi owładniętych różnymi, nie zawsze idącymi w kierunku korzyści ogółu ludzi, ideami. Mamy tutaj nieuzasadniony wpływ na technologię realiów ustanowionych jeszcze przez stare metody myślenia, nikt w obecnej cywilizacji nie zerwał i nie odciął się jeszcze definitywnie od ogólnego schematu uprawiania polityki, tego jakiej technologii obecnie używamy i nawet największym umysłom naszych czasów nie dano szansy na stuprocentowe pole manewru, ani nie zrealizowano większości z ich kluczowych wizji. Dla wojowników wykorzystujących terroryzm, filozofia zachodu to dzieło demonów, te kultury nigdy nie przejmą schematu funkcjonowania opartego na tych zasadach i jest to kolejna przeszkoda w zjednoczeniu narodów w celu przyśpieszenia eksploracji systemu słonecznego. Podziałów jest znacznie więcej niż można zauważyć patrząc pobieżnie, większa część kultury zachodu pod względem mentalności człowieka, faktycznie przejęta została przez system monetarny jako taki, a życie stało się poligonem dla zdominowanych, zdeterminowanych i zminimalizowanych do posiadania jednostek, pozbawionych co gorsza pożytecznej wizji. Jednak widać już wyraźnie, że znudzone społeczeństwo poszukuje pewnej różnie pojmowanej odskoczni, szczególnie w gospodarkach wyżej rozwiniętych, ta sytuacja i tendencja może dojrzeć do tego że do ich grupy dojdą nowe narody a na skutek postępu technicznego sytuacja polepszy się do tego stopnia, że znikną choroby i ubóstwo, a technologia nie przerodzi się w monstrum pożerające swojego twórcę, jak może to się stać w przypadku AI lub technologii nuklearnej.


piątek, 20 października 2017

Ciekawe czasy...

Nasze czasy są bardzo ciekawe, wiele się dzieje na świecie i w światowym środowisku naukowym. W naszych czasach, oprócz walki i przemocy o różnych wymiarach, która wpisana jest w relacje międzyludzkie, regionalnych wojen i konfliktów, pojawiają się nowe technologie, wypierają one mniej zaawansowane metody techniczne, istnieją także różne pasje i zainteresowania, które maja wpływ na naukę i technologię o wiele większy niż np. badania wojskowe. Innym przykładem ewolucji urządzeń technicznych namacalnie widocznych jest ewolucja urządzeń elektronicznych - telefonów komórkowych, telewizorów, czy komputera PC, który obecnie staje się coraz bardziej wyrafinowany powoli przeradzając się w inną jakość. A zaczęło się od "gumiaków", czyli komputerów typu ZX Spectrum i Atari 65XE o pojemności pamięci zaledwie 65 kB i ośmiobitowych procesorach, podłączanych do kineskopowego telewizora.



Co mamy dzisiaj - trudno nie zauważyć, bo wszędzie pełno telewizorów 3D i 4K, a telewizor kineskopowy trafił do muzeum techniki. Z gigantów produkujących stare komputery domowe typu Atari XL czy XE lub nawet 1040 ST, czy 520 ST zostały już wspomnienia, chociaż wzmianki o ich reanimacji ostatnio obserwujemy jako nową odsłonę w postaci konsol do gier. Sprawę od dawna wzięły już w swoje ręce takie firmy jak Intel i AMD i one obecnie dyktują warunki w branży. Już niebawem będziemy u bram kresu możliwości zmniejszania procesu technologicznego w procesorach. Do gry wejdzie niedługo grafen i azotek galu oraz potęga komputerów kwantowych. W technologii pamięci, mamy do czynienia z technologią SSD i sukcesywnym powiększaniem się możliwości pamięci standardowych - magnetycznych, które już obecnie umożliwiają przechowywanie olbrzymiej ilości danych, a pamiętam jak jeszcze niedawno zachwycaliśmy się pojemnością dysku CD wynoszącą 650 - 700 MB, co dzieje się dziś - pojemności dysków BR (blue ray) zwiększyły się sto razy w stosunku do CD-R tylko dzięki wykorzystaniu niebieskiego promienia laserowego i wielowarstwowego zapisu, a pamięć masowa sięgnie już niedługo 20 TB danych na pojedynczym dysku HDD.
Po morderczych czasach drugiej wojny światowej był tylko jeden antybiotyk - penicylina, wynaleziona, a raczej przypadkowo wykryta przez Alexandra Fleminga, dzisiaj medycyna wzbogaciła się w tysiące antybiotyków i miliony innych lekarstw, dzięki którym poprawiły się standardy bytu milionów ludzi i wydłużyło się życie standardowego obywatela planety o średnio 10 lat w niektórych krajach w stosunku do sytuacji z przed dwóch wieków. Z przemysłem farmakologicznym obecnie związane są gigantyczne kwoty pieniędzy i nadzieje. W dalszym ciągu duże wyzwanie stanowi choroba wieńcowa, rak i cukrzyca. Nie zawsze istnieje pomoc dla wielu ludzi przy pomocy chemii i farmakologii, bo duży wpływ na samopoczucie i kondycję człowieka ma przede wszystkim jego sytuacja materialna, a biedy na świecie nigdy nie brakowało i nie brakuje jej dzisiaj. Możliwości opracowania nowych lekarstw jest nieskończenie wiele, sam pierwiastek - węgiel posiada możliwych tyle kombinacji cząsteczek ile cała reszta kombinacji molekuł złożonych z innych pierwiastków. Dzieje się tak dlatego, że węgiel może łączyć się z czterema (jak w diamencie, metanie), trzema (w etylenie) lub dwoma ( jak w acetylenie) atomami samego siebie lub innych pierwiastków, poza tym może on tworzyć olbrzymie ilości izomerów określanych przez ten sam wzór sumaryczny a czym bardziej rozbudowana cząstka tym więcej możliwych izomerów. Dodatkowo może on tworzyć związki, które są lustrzanymi odbiciami, także prawo lub lewo skrętne dla światła cząsteczki. Ilość wiedzy płynącej z poznania chemii związków węgla jest przytłaczająca i dokąd będzie trwała nauka dotąd będzie miejsce na nowe rozwiązania w tym zagadnieniu. Węgiel poza tym jest podstawowym budulcem organizmów żywych występujących na Ziemi, wchodzi miedzy innymi w strukturę nukleotydów składających się na kwas DNA, czyli kod przenoszący informację genetyczną w przyrodzie ziemskiej, ale być może również na innych planetach w naszej galaktyce. Niedawno wykryto w kosmosie związki węgla - podstawowe cegiełki mogące ewoluować dalej w i inne związki prowadzące do powstania życia. Wszystkie związki węgla występujące na Ziemi, występują najprawdopodobniej powszechnie we wszechświecie, jednak brak tutaj bliższych danych z uwagi na obecne narzędzia badawcze, które maja ograniczone możliwości. Jednak w całym wszechświecie istnieje najprawdopodobniej ogromnie urozmaicona przyroda ożywiona na którą składają się zwierzęta, ludzie i rośliny, planety porośnięte w większości przez wilgotne lasy i planety pustynne, dopóki jednak nie będzie odpowiednich teleskopów, nie dowiemy się o tym w sposób przekonujący. W samej naszej galaktyce - drodze mlecznej ilość cywilizacji rozumnych, zarówno prymitywnych jak i wybitnie technicznych, może być najprawdopodobniej liczona w dziesiątkach tysięcy. Można przypuszczać, że prawdopodobnie w ciągu następnych 20 - 40 lat zostanie potwierdzona obecność życia organicznego lub przejawów obcej inteligencji we wszechświecie, za pośrednictwem bezpośredniej obserwacji astronomicznej na pobliskich planetach w systemach gwiazd ciągu głównego w odległości nie mniejszej od kilkunastu do kilkuset lat świetlnych od układu słonecznego. Obecnie trwają prace nad teleskopami naziemnymi, które zarejestrują pierwsze obrazy atmosfer i tarcz planet poza systemem słonecznym.
Tego typu ewentualności staną się prawdą jeżeli okaże się, że astronomia będzie się tak burzliwie rozwijała jak dotychczas. Do tego celu wystarczyłoby zwierciadło o promieniu około 9 - 15 m umieszczone w punkcie libracyjnym, bądź tam gdzie są lepsze możliwości obserwacji, w pobliskiej przestrzeni kosmicznej by uzyskać potrzebne dane. Koszt wyniesienia takiego teleskopu kosmicznego lub interferometru sprzęgniętego z nim, wahałby się w granicach do 2 do 4 mld $. Musiałby to być teleskop składający się z wielu części montowanych dopiero w przestrzeni kosmicznej poprzez astronautów wysłanych z specjalną misją, więc koszt musiałby wzrosnąć do kwoty umożliwiającej wysłanie co najmniej jednej dwóch misji załogowych.
Zupełnie inaczej wyglądałaby rzeczywistość w jakiej żyjemy gdyby nie polegałaby ona na tym, że na razie nie potrafimy opracować ani zrozumieć technologii umożliwiającej podróżowanie po naszej galaktyce, obecnie obszar wiedzy zależny jest od warunków planetarnych. Nasza wiedza o kosmosie jest zatem znikoma i dotyczy głównie większych obiektów widzialnych z Ziemi, jeżeli zaś chodzi o wiedzę użyteczną typu wiedzy o planetach pozasłonecznych i warunkach na nich panujących to obecnie jest to wiedza wyrywkowa i pobieżna dotycząca tylko planet tranzytujących lub wykrytych w wyniku bezpośredniej obserwacji, a faktycznie możliwość tego rodzaju zdarza się relatywnie rzadko w porównaniu np. z planetami wykrytymi w wyniku spektroskopii dopplerowskiej. Dopóki będzie istniało tego typu ograniczenie, dopóty wszelkie dane na temat otaczającego nas wszechświata pochodzić będą z obserwacji astronomicznej za pomocą teleskopów i innych urządzeń tego typu, bo generalnie nie rozumiemy w jaki sposób mogłaby odbywać się podróż między-gwiezdna, a obecnie pojęcie tego typu podróży zdeterminowane jest przez teorię względności określającą limity we współczesnej fizyce, jednakże należy stwierdzić przecież, że teoria ta jest określeniem tylko pewnej specyficznej sytuacji i relacji między czasem a przestrzenią a nie eliminacją innych możliwości, których jest całkiem dużo, chociaż może zdawać się że sprawa jest zamknięta. Spojrzenie poza OTW obecnie wymagałoby odkrycia nowych ale jednak stanowiących furtkę technologiczną od zawsze, zależności fizycznych i opracowanie opartych na nich w dalszej konsekwencji technologii. Innym jeszcze większym problemem jest to, że brak jest poważniejszego zainteresowania tym tematem w skali świata - obecne prace wciąż są zmarginalizowane z różnych względów, bo brak jest wzięcia pod uwagę odmiennych metod myślenia niż te, które określa współczesna fizyka i technologia. Wszystkie spekulacje wykraczające albo omijające teorię względności istnieją jedynie na papierze, bo nie są traktowane poważnie a każda forma fanatyzmu będzie miała tutaj mechanizm dwukierunkowy. Jedno jest pewne - czeka nas chyba długa droga, zanim dojdzie do przełamania tego typu barier technologicznych i psychologicznych, przewartościowanie musiałoby także nastąpić w świadomości i mentalności zwykłych ludzi. W tym przypadku widać, że po początkowej fascynacji sprawami przestrzeni kosmicznej, świat stracił zainteresowanie tematem technologii eksploracji kosmosu. Można domniemać z czego to wynika, ale szybkiej zmiany podejścia do kosmosu, większej części społeczeństwa, nie należy się spodziewać. Można jedynie stwierdzić ogólnie, że dopóki będą występowały tak ważne problemy świata jak głód, choroby zakaźne, brak perspektyw na lepsze życie setek milionów ludzi na Ziemi z powodu braku dostępu do edukacji i zaspokojenia podstawowych potrzeb biologicznych i bytowych tych ludzi, dopóty ludzie ci nie będą skłonni myśleć o czymś więcej niż, nowe buty, czy chęć najedzenia się do syta. Prawie wszystkie bogate kraje, które stać na programy kosmiczne są w sytuacji dobrobytu ekonomicznego, nie ma głodu, jest zapewniona opieka socjalna i medyczna, w biednych krajach często są w tym względzie braki, zarówno pod kątem wykwalifikowanego personelu medycznego jak i leków i chociaż sytuacja ta poprawia się z każdym rokiem, to problem długo jeszcze będzie kluczowym kryterium wyboru polityki ogólnoświatowej dla adekwatnej administracji międzynarodowej. I tak nawet w bogatych krajach ludzie często nie są w stanie wypracować wartości świadomościowych, które umożliwiłyby większe zaangażowanie w badanie kosmosu, problemem jest podejście polegające na braku dywersyfikacji metod myślenia i technologii, inni po prostu nie są zainteresowani tego typu zbędnymi treściami. I wciąż jest tak, że w czasach konsumpcyjnego podejścia do życia, które większość Ziemian uważa za jedyną sensowną formę spędzania swojego czasu na planecie i jedyny nurt filozoficzny, prawie nikogo tego typu sprawy nie obchodzą - co można interpretować jako stosunkowo mało ambitne stanowisko, które nie wymaga większego wysiłku ani intelektualnego ani fizycznego więc świat dryfuje a z nim ci, którzy mają "dożywocie" w planetarnym zakładzie penitencjarnym jakim pozostaje Ziemia.
W moim przypadku zainteresowanie sprawami eksploracji kosmosu nie koniecznie idzie w parze ze stabilizacją i dobrobytem ekonomicznym, bo chociaż nie brakuje mi ani zamieszkania w godnych warunkach, głód też nie jest moim problemem, to zmuszony jestem do stawienia czoła problemom ekonomicznym, które na razie mogą zdawać się mnie przerastać i na dobrą sprawę nie wiem kiedy się ich pozbędę, tak by w końcu znalazły się środki na sprostanie tego typu inspiracjom. Jednak szanse tego typu są - Polska rozwija się dość szybko ekonomicznie i pod kątem infrastruktury ( chociaż prawdę mówiąc wielu kłopotów przez które przechodzimy mieszkając w tym właśnie kraju mogłoby nie być, gdyby wszystkie sprawy gospodarcze były prowadzone jak trzeba z wykorzystaniem bogactw naturalnych, zasobów ludzkich i technologii, która jest dostępna, a nikt z niej nie korzysta). Cóż, można stwierdzić, że część ludzi marnotrawi pieniądze bez umiaru i opamiętania na sprawy zupełnie nieistotne, bez których mogli by oni i tak dostatnio żyć i nie ma żadnych specjalnych aspiracji, poza tą jedyną żeby jeszcze bardziej się bogacić, a inni chodzą w dziurawych butach i podartych spodniach ale jednocześnie obdarzeni są tą właściwą wizją, i to de facto często oni mają właśnie ten potencjał by dokonać ważnych zmian w tej rzeczywistości, pomimo nawet tego że nie mają zbyt wiele pieniędzy, bo w końcu nie wszystko zależy od możliwości finansowych ale od podejścia i siły charakteru. Ludzie związani z businessem, polityką lub infrastrukturą techniczną na świecie, nie wprowadzają zazwyczaj pozytywnej technologii poza tą jedyną, dzięki której mają zyski, a która często powoduje coraz większy ucisk ekonomiczny biedniejszej części społeczeństwa. Polityka utrwala tego rodzaju ucisk i nie stanowi nic innego jak materialistyczne podejście do gospodarki związane z kompromisem ekonomicznym, w którym zawsze wygrywają ci sami ludzie związani z tego typu systemem. Politycy usiłują utrzymać ten kompromis, a gdy go nie mogą zapewnić, to siłą rzeczy dochodzi do dyktatury lub odgórnego sterowania, nie zgodnego z procesami rynkowymi i demokracją, bo kompromis utrzymywany za wszelką cenę nie prowadzi do postępu, a cała technologia na której on się opiera mija się z celem. Bardzo rzadko natomiast zdarza się by ktoś był miliarderem i jednocześnie wizjonerem.
Liczba ludzi - populacja świata na rok 2015 to już blisko 7,5 mld osób - za jakiś nieoddalony czas osiągnie wartość 8 mld - 9 mld. Liczba ta będzie zwiększała się w coraz większym stopniu, a nie będzie to już postęp liniowy, a raczej zbliżony do geometrycznego. Większa ilość osób prowadzi do niekontrolowanego wzrostu demograficznego, zdeterminowanego przez większą liczbę ludzi w wieku płodnym. Poprawiające się warunki życia na planecie sprawią, że więcej osób zdecyduje się na założenie rodziny - naturalną konsekwencją tego jest większa ilość siły roboczej, co może dodatkowo spowodować przyśpieszony wzrost gospodarczy, ale oznacza również dodatkową ilość koniecznego pożywienia i wody pitnej, jak również zakwaterowania i zaspokojenia innych podstawowych potrzeb tych ludzi.
Wiele wskazuje na to, że program SLS (Space Launch System) NASA lub program SpaceX dojdzie do skutku i jako jeden z miliardów widzów będę miał możliwość obserwacji lądowania człowieka na Marsie. Czy w dalszej konsekwencji będzie kontynuacja programu mająca na celu kolonizację "czerwonej planety" - to całkiem możliwe. Wiele wydarzyć się może niespodzianek pod flagą Ziemian. Może, między innymi dojść do wynalezienia takich napędów kosmicznych, których nikt obecnie ani w przeszłości nie brał pod uwagę. Napędy z wykorzystaniem technologii wprost z książek SF jak hiper-napęd, napęd WARP, nie koniecznie muszą być tylko fikcją naukową.
Nie daleką przyszłością można określić, czas w którym napęd bezodrzutowy, czy bez-reakcyjny, czyli taki który nie generuje efektu odrzutu jak np. napęd polegający na wykorzystaniu działania odbijania się fotonów wewnątrz zamkniętego układu napędowego (np. EmDrive), lub napęd polegający na zastosowaniu mechanizmu bezwładnościowego (np. podobny do urządzeń Thornsona lub Tołczyna), wejdzie w fazę bardziej realnych rozwiązań i projektów.
Napędy takie nie umożliwiłyby prawdopodobnie podróży międzygwiezdnych ale umożliwiłyby swobodne poruszanie się po układzie słonecznym, swobodną budowę kolonii i stacji orbitujących wokół wszystkich planet systemu słonecznego itp. Średnie odległości między układami planetarnymi w naszej galaktyce wahają się w zakresie 3 do 10 lat świetlnych.
Biorąc pod uwagę fakt, że światło w ciągu 1 s pokonuje odległość równą mniej więcej 300 000 km - dla odległości 4,5 roku świetlnego do systemu Alfa Centauri otrzymujemy ilość kilometrów w przybliżeniu równych 141 523 200 * 300 000 = 42 456 960 000 000 km - jest to ogromna liczba i gdyby była mowa o podróżowaniu poprzez takie odległości za pomocą prędkości mniejszych niż "c" to cała wyprawa traci jakikolwiek sens. Dlatego potrzebna jest odskocznia od standardowego myślenia i udanie się w nieznane rejony poza granice nauki i technologii, po to aby pokonać tą barierę. Obecnie istnieją już bardzo interesujące odłamy wiedzy naukowej, lub raczej odmiennych okolic naukowych, które gdyby przyjrzeć się im uważnie mogłyby mieć potencjał stania się realnymi technologiami, pomimo tego, że nauka nie potrafi wytłumaczyć pewnych przejawów zaistnienia energii i ich oddziaływania na czas, materię i przestrzeń związanych z tego typu technologiami. Niektóre przejawy działania pewnych przyrządów technicznych, których wytłumaczenia nie można uzyskać na gruncie fizyki klasycznej, świadczą jedynie o tym, jak niewielka jest obecna wiedza o pewnych zależnościach. Tylko spojrzenie niejako "pod podszewkę" rzeczywistości może stać się tutaj tą metodą, która może zaowocować sukcesem i wprowadzeniem do fizyki standardowej metod myślenia, które określane były dotychczas jako niezbadane rejony naukowe. A. Einstein przez wiele lat próbował opisać ogół zjawisk związanych z fizyką kwantową za pośrednictwem metod matematycznych. Cały czas gdzieś w tle pracował inny naukowiec - Werner Heisenberg używając do opisu tejże fizyki metod rachunku prawdopodobieństwa, wychodząc z założenia, że nie można określić, tak jak chciał tego Einstein, zależności kwantowych metodami matematyki w sposób ścisły, możemy natomiast określić prawdopodobieństwo pewnych zjawisk kwantowych. Tętniak aorty, niestety zakończył pracę Einsteina, twórcy teorii względności, przed ewentualnym właściwym sukcesem, który być może mógłby on odnieść gdyby miał trochę więcej czasu, nauka jednak funkcjonuje i nie kończy się na teorii kwantowej. Stąd prosty wniosek - we wszystkich tych wymiarach wiedzy, w których rozum ludzki zawodzi, matematyka standardowa po prostu, może nie sprostać wymaganiom jeżeli chodzi o opis zależności związanych z nowymi tematami, nie chodzi tu już o konstytuanty rzeczywistości typu czas, i przestrzeń, gdyż opis realiów z poza naszego pojmowania i przyzwyczajeń może natrafić na realny szwank, zarówno mający związek z obliczeniami jak i prostym przełożeniem tych danych na przestrzeń złożoną ze zjawisk w naszym kontinuum, co do których już mamy określone oczekiwania. Bardzo często było w przeszłości tak, że dane konkretne rozwiązanie techniczne wyprzedzało opis naukowy i jak się później często okazywało zaowocowało to korzyścią dla cywilizacji, pomimo tego, że ówczesne podstawy naukowe i ludzie związani z nimi ostentacyjnie i zajadle te rozwiązania krytykowali, cóż, jak wiemy dzisiaj, ci ludzie nie mieli racji i musieli oni ustąpić miejsca tym ludziom, którzy w tym przypadku zaprezentowali oczywiste i konstruktywne realia oraz prawdziwość. Historia uczy, jednak walka ekonomiczna i gospodarcza pomiędzy różnymi frakcjami doprowadza do tego, że postęp technologiczny zostaje sprowadzony i nagięty do wymagań cywilizacyjnych, które często nie mają nic wspólnego z postępem, który prawidłowo powinien zaistnieć gdyby w grę nie wchodziły interesy podzielone przez względy ekonomiczne. A tutaj tak się składa, że technologia, która na prawdę podołałaby wymaganiom, nie wiąże się z zarabianiem pieniędzy, gdyż z natury byłaby ona darmowa.

niedziela, 1 października 2017

Pies pogrzebany...



Ślepiec nie może prowadzić niewidomego...

Nie mogąc odetchnąć od problemów ekonomicznych i innych kłopotów przez tyle lat sterowani przez kolejnych "posiadaczy cudownego eliksiru", dla których polityka była areną wykorzystywaną do finansowania ciągłej balangi na koszt społeczeństwa, zamiast służyć społeczeństwu, do czego byli przeznaczeni, nie zrobili nic zbyt efektownego, starali się tylko o własny dostatek, to społeczeństwo nie może wciąż pozostawać bez jakiegoś większego sukcesu...w przeciwnym razie efektem powszechnym staje się narodowa frustracja i coraz więcej aktów desperacji w polskich gazetach i na ulicach miast... Co rusz pojawiają się nowi gracze na scenie politycznej którzy twierdzą że zrobili rewolucję, ...daliśmy wam chleb, budujemy dla was mieszkania, udostępniamy tanie lekarstwa i pieniądze, wywiązujemy się z obietnic wyborczych, itd. Jednak pomijając już to, że życie ludzkie jest krótkie i niektórzy zapewne nie dożyją do spełnienia się niektórych z tych obietnic, to jednak zdaje się, że nikt z tych polityków prawdopodobnie poważniej nie zastanawiał się głębiej by przewidzieć to co się stanie, gdy osiągniemy w końcu jako naród ten faktyczny poziom powszechnego dobrobytu i obfitości dóbr..., w co biorąc pod uwagę historię Polski można wątpić, w niej zawsze, gdy zdawało się że wychodzimy z kryzysu, dochodziło do kolejnej tragedii..., wyobraźnia polityków zdaje kończyć się znów... Z drugiej strony to spora tragedia, że brak czegoś w narodzie, każe chodzić standardowemu polakowi w tych samych "butach" przez całe życie. Brak koordynacji i brak sukcesu, mowa tu o sukcesie przez duże 'S" w narodzie, zdaje się być czymś spowodowany, być może niską samoświadomością społeczeństwa - wygląda na to, że większość nie chce żadnych innych inspiracji poza obecnie funkcjonującymi, bojąc się zmian, z obawy braku możliwości dostosowania się do nich, wciąż potrzebując różnych "posiadaczy panaceum" by egzystować, a trzeba zauważyć, że faktycznie istnieje tylko jedna rzeczywistość dziejąca się tu i teraz, przyszłość jeszcze nie istnieje, bo dopiero kreuje ją ogół jednostek na Ziemi i tylko taki kształt ona obierze na jaki jej pozwolimy, bo człowiek został obdarowany w sposób bezwarunkowy i doskonały w wolną wolę, żeby ten plan skutkował mamy do dyspozycji cały kosmos, nie ograniczony do tego jednego świata, pomimo to coraz trudniej w polskich realiach skupić się na rzeczywistości, by przejść do konkretów i wykorzystać w praktyce konsekwencje tej wiedzy... niektórzy to potrafią, często inni działają bez dalekowzrocznej wyobraźni lub co gorsze, realizują "plan przewidywalny i standardowy", który wyznacza ścisły horyzont współczesnej wiedzy, nie pozwalając na rozwinięcie skrzydeł, w której brak swoistego pomostu technologicznego by odmienić monotonię i konsekwencje płynące z przeszłości dla potomków ludzi pierwotnych znajdujących się w rzeczywistości ograniczonej do własnych uwarunkowań świadomościowych, co jak wiemy, doprowadza do wszystkich tych ograniczeń, z którymi cywilizacja na razie sobie nie radzi... Chociaż polska to cały czas kraj na dorobku, to na pewno moglibyśmy być znacznie bliżej dobrobytu i sukcesu ekonomicznego, gdyby ten kraj nie był pustoszony przez różnych okupantów, najeźdźców i niewłaściwą politykę kolejnych władz, wtedy moglibyśmy rozwijać własny zaawansowany wszechstronnie program, moglibyśmy wytwarzać energię dla własnych potrzeb w sposób o wiele efektywniejszy i łatwiejszy niż zapewnia to energetyka atomowa ... moglibyśmy dysponować technologiami lepszymi od amerykańskich F-35 i rakiet SpaceX'a, bo nic nie daje w szerszej ramie czasowej kierowanie się zasadami dobra ogółu, kosztem właściwego planowania i nie może pociągać to za sobą rezygnację z dalekosiężnych działań, które w prawdzie nie zwrócą się dopóki nie osiągnie się określonego pułapu ale przyczyni się do zyskania dostępu do zasobów możliwości o jakich nikt na Ziemi nawet nie marzył, zwłaszcza w obliczu wyzwań i związanej z nimi bariery technologicznej, po jej przełamaniu skok technologiczny może być olbrzymi. Ten skok technologiczny jest bardzo potrzebny każdemu zanim jeszcze dojdzie do przełomu w sztucznej inteligencji, będzie on niezbędny dla tej generacji i następnych, które dysponować już będą bardziej zaawansowanymi metodami dla funkcjonowania cywilizacji.
Dążenie społeczeństwa w systemie kapitalistycznym do posiadania, jako takiego, jest niestety podstawą funkcjonowania systemu kapitalistycznego, bez tego system ten przestałby funkcjonować, jednak ewentualny brak dostatecznej ilości dóbr, czy z drugiej strony brak siły nabywczej ze strony konsumenta zawsze wcześniej czy później doprowadza do kryzysu, w nawet wysokorozwiniętych krajach ten problem jest istotny, bo jakkolwiek pierwszorzędne potrzeby pozostają zaspokojone to dobrobyt jest dla niektórych marazmem ciężkim do zniesienia w dłuższych ramach czasowych, stąd często poszukiwania jakiegoś źródła emocji, będącego w konflikcie z otoczeniem. Demokracja to ustrój, w którym dopuszczalne jest wszystko, pod warunkiem, że ma to uzasadnienie ekonomiczne, problemem jest tylko ilość pieniędzy by poprzeć daną inicjatywę, która z merytorycznego punktu widzenia może być całkowitym nonsensem, jednak dopóki jest to przedsięwzięcie rentowne to będzie ono wspierane, nawet pomimo zepchnięcia na margines innych lepszych idei, które siłą rzeczy będą niedofinansowane, czy to w technologii czy gospodarce, system ten staje się faktycznym zdeformowanym kapitalizmem zdeprecjonowanym do dyktatury systemu monetarnego, który zamiast pomagać, utrudnia życie w dłuższej skali czasowej, głównie za pośrednictwem systemów administracyjnych, chcących administrować głównie tymi jednostkami, które nie potrafią się skutecznie ale w ramach prawa przed nim bronić, w którym realia wolnorynkowe i prawo obowiązujące w gospodarce nie służą celom utylitarnym, a jedynie stanowią tor przeszkód dla bezsensownego bogacenia się najczęściej tych, którzy korzystają z bogactwa w sposób nonsensowny i krótkowzroczny. Obawiam się, że jeszcze daleko jesteśmy od zrównoważonego i harmonijnego rozwoju tych właściwych i istotnych technologii, które nie będą rabować nas z zasobów finansowych, a faktycznie wypromują każdego z osobna jeżeli tylko dysponuje on pozytywnym potencjałem i zapewnią egzystencję masom ludzi bez borykania się codziennie z problemami i potykania się o próg ekonomiczny postawiony przez wymagania gospodarki ustawionej na krótkich nogach, której fundamentem są emeryci i klasa średnia, najbardziej eksploatowana ekonomicznie. Niesprawiedliwe i dziwne natomiast jest to, że im niższa jest ranga ekonomiczna podmiotów do eksploatacji tym bardziej eksploatacja ich będzie wzmożona. Równoległy wniosek jest taki, że człowiek kierujący się chęcią posiadania jest właśnie najlepszym obiektem do kontroli dla "systemu". Inni, którzy mają szansę wymknąć się spod kontroli nie "zsynchronizowani" z "mechanizmami" nie osiągają swych celów z powodu braku dostępu do odpowiednich środków potrzebnych do ich realizacji na skutek braku komplementarności z tym spolaryzowanym systemem, który stworzony został przez "nakręconych" przez pieniądz "wizjonerów" "ojców" współczesnego pola walki ekonomicznej. Wszyscy ci ekonomiści zwolennicy różnych koncepcji przeznaczonych do racjonalizacji na żywym ciele społeczeństwa, testują swoje teorie za darmo jak w laboratorium, pracując jednak nie nad lekarstwem ale nad czymś odwrotnym w działaniu, pomimo tego efekty niejednokrotnie nie są zgodne z oczekiwaniami. Rządy przychodzą jedne po drugich, a to co zepsuli poprzednicy jest później elementem kreowania przewagi politycznej dla aktualnie rządzących, jednak realia nie wiele się zmieniają i nie przekładają się w znaczny sposób na możliwości przeciętnego obywatela. Cały system na skutek braku dalekosiężnej wyobraźni nie zmienia się zbytnio.
Obecnie technologia dostępna na Ziemi nie dysponuje środkami, do tego by realizować jakiekolwiek śmielsze marzenia technologiczne wykraczające poza z góry utarte ramy naukowe i szybko ta sytuacja nie ulegnie poprawie, bo zainteresowanie jest wszędzie znikome, ale w tym przypadku tak się składa, że prawdziwym i faktycznym wyznacznikiem rozwoju technicznego cywilizacji jest właśnie możliwość realizowania eksploracji kosmosu, bo w tym przypadku uwidaczniają się wszystkie problemy technologiczne, z którymi raczkująca cywilizacja sobie nie radzi, dlatego jest unieruchomiona we własnym "domu" czy "kołysce" i nie rozumie ani nie dostrzega istotnego zewnętrznego ładu i zasad w swoim sąsiedztwie. Niestety zaawansowana technicznie technologia dostępna na Ziemi, która nie służy istotnym niczyim korzyściom była i jest nader często wprzęgnięta w tryby przemysłu zbrojeniowo-wojskowego i odkąd sięgnąć pamięcią pole walki było miejscem, na którym jednocześnie była ona testowana i ulepszana a sektor wojskowy był często głównym inwestorem w wielu kluczowych dziedzinach przemysłu wojskowego doprowadzając do jego nadmiernego rozrostu. Analizując historię konfliktów na Ziemi, można dostrzec, że ludzkość, nie może dłużej "wytrzymać" bez jakiejś mniejszej lub większej "zawieruchy", i szuka wciąż konfliktu, a od ciągłego dążenia do autodestrukcji niestety nie mogą jej odwieść ani ustabilizowany dobrobyt ani żadna inna forma dostępnego obecnie szczęścia. Konflikt od dawna miał różne podłoże ideologiczne, jeżeli nie chodziło o podstawy religijne, to o panowanie nad określonym rejonem świata, lub o przejęcie kluczowych i strategicznych dóbr albo o jedynie prostą potrzebę zdobywania i podbijania. Wygląda na to,że konflikt dla niektórych przedstawicieli naszej cywilizacji jest podstawą ich działania i rozumowania. Są konflikty wynikające z charakteru ludzi dążących do każdej formy konfliktu i agresji, o podłożu religijnym czy przejawów braku tolerancji dla jakichkolwiek innych form działania i zachowania się. Chyba długo jeszcze trzeba będzie czekać do czasu eliminacji wielowątkowego konfliktu wszystkich form, tak by przedstawiciele i wyznawcy "międzynarodowego prawa dżungli", nie osobno, a razem, zaczęli przemawiać jednym tonem i nie od święta w imieniu wszystkich tych ludzi rządzonymi przez wyznawców prawa, które nie ma nic z prawem wspólnego, bo służy jednym a innych eliminuje.




niedziela, 3 września 2017

Problemy cywilizacji.




1. Problemy cywilizacji.

W przyszłości stanie się powszechnie możliwe by każdy człowiek mógł mieć dostęp do przestrzeni kosmicznej w taki sam sposób w jaki obecnie przemieszcza się po Ziemi samochodem, pociągami czy lotem pojazdami atmosferycznymi typu samolotu. Czy jesteśmy na to przygotowani ? Odpowiedź zależy w dużym stopniu od naszej wyobraźni. Loty kosmiczne na razie są kosztownym i niebezpiecznym rodzajem podróży i równie odległym od zwykłego i monotonnego życia jakie wiedziemy na Ziemi będąc ludźmi czy to w tym kraju czy w innym. Zwykły człowiek zajmujący się sprawami codziennymi rzadko podnosi głowę w kierunku nieba. Pochłaniają go problemy finansowe, rodzinne, uwarunkowania społeczne i polityczne bo powinien on działać zgodnie z oczekiwaniami i wywiązywać się ze swoich obowiązków. Jednak wielu różnym ludziom, pewien duch odstępstwa od wszystkiego co pojmujemy jako norma, zasiał w umyśle inspirację, ciekawość i dążenie do poznania nieznanego i pasji, wszystko jedno czy nazwiemy ich marzycielami, naukowcami, czy różnego typu wizjonerami, wielu z nich nie wystarcza jałowe wpatrywanie się w niebo i nie są to tylko ludzie z NASA, czy ESA. Wielu z tych ludzi obserwujących gwiazdy, próbuje odpowiedzieć na pytanie „ co znajduje się za miliardami kilometrów próżni ? Ci konstruktorzy problemów nie do pokonania dla konserwatystów propagujących teorie A. Einsteina są obecnie często traktowanym z przymrużeniem oka folklorem, zawsze od szkoły wpiera się im, że teoria względności wyklucza jakakolwiek szerszą praktykę. Czym więc jest ta teoria, czy może ich ona powstrzymać od realizacji snów, za którymi gonią ? Prawdopodobnie nie. Człowiekiem kieruje w dużej mierze ciekawością, żądza poznania motywująca do czynienia odkryć. Jest to zrozumiałe, gdyż ruch wiążący się z odkrywczością jest cechą i podstawą życia. Można powiedzieć, że życie i tak nieustannie zmusza człowieka do wysiłku, tak więc nie warto się cofać przed trudnościami. Inni ludzie nie rozumieją jak można zawracać sobie głowę, problemami które zdają się być tak odległe z punktu widzenia spraw codziennych. Jednak już teraz w zaciszach laboratoriów i halach eksperymentalnych toczy się walka z problemami konstrukcyjnymi i technicznymi, które mają wykazać gdzie naprawdę kończą się możliwości techniczne dostępne człowiekowi, przesuwa się tam granica możliwości technologicznych dostępnych ludziom. Jednak to czego naprawdę chcemy to bezpieczeństwo i niezawodność, poparta małym kosztem eksploatacji. Jako ludzie technologii przywykliśmy do wygodnych mieszkań i bezpiecznych samochodów i innych udogodnień. Chcemy wciąż podnosić standard naszego życia. Człowiek ma naturę turysty, chce widzieć więcej, słyszeć więcej, doznać więcej i zobaczyć dostępne nieznane miejsca, chce podróżować wygodnie i bezpiecznie. Gdy jako ludzie stwierdzimy, że nie zostało na Ziemi już nic czego byśmy nie widzieli, albo nie poznali, skierujemy się w kierunku nieba i gwiazd, co więcej ten proces zaczyna się już dzisiaj... Wtedy jako ludzie zjednoczymy swoje siły by “postawić na głowie” prawa przyrody i fizyki. Dostrzeżemy, że pora już zerwać więzy natury, które stały się dla nas przeszkodą i ograniczeniem. Konsekwencją tego jest eksploracja przestrzeni w pobliżu gwiazd, gdzie krążą planety pozasłoneczne . Ktoś może powiedzieć „ten kto to napisał nie liczy się z realiami”, inny powie że to czysta fantazja, może jeszcze inny uzna to za marzycielstwo itp. Jednak podręczniki mówią wyraźnie, największą znaną nam prędkością jest prędkość z jaką rozchodzi się pole elektromagnetyczne, czyli np. światło widzialne i impuls świetlny wysłany z najbliższej nam gwiazdy w kierunku Ziemi potrzebowałby około czterech i pół roku na to aby dotrzeć do oka obserwatora znajdującego się na powierzchni naszej planety (dystans około 40 bln w kilometrach, 9,5 bln km / l.y.). Podobnie statek kosmiczny, który zdolny byłby rozwinąć prędkość światła ( co jest zresztą uważane przez współczesną naukę za niemożliwe do osiągnięcia z uwagi na efekty relatywistyczne) to pilot takiego pojazdu musiałby lecieć minimum przez cztery i pół roku ziemskiego zanim dotarłby do celu, czyli najbliższej gwiazdy (4,22 l.y. do najbliższej z gwiazd Proximy Centauri). Co do odleglejszych obiektów zarówno gwiazd i planet podróż trwałaby zbyt długo jak na średnie życie człowieka. Zdawałoby się, że sprawa takich podróży jest już zamknięta, lecz okazuje się że być może jest jednak inaczej. Być może podróże z prędkościami większymi od prędkości światła są jednak możliwe. Może należy uzmysłowić sobie, że nasze pojmowanie świata jak dotychczas opiera się na badaniu wyłącznie danych nam praw przyrodniczych, które zapisane są w otaczającej rzeczywistości, odkrywamy je ale nie pojęliśmy prawdy o ich naturze i nie znamy ich istoty i głębi jak w przypadku zjawiska grawitacji, czy bezwładności. Dzieje się tak z wielu względów. Jednym z nich jest to, że jako ludzie nie wykształciliśmy jeszcze po prostu odpowiednich narzędzi i metod badawczych aby zrozumieć chociażby niektóre z tych zasad, a przede wszystkim ich naturę. Podobną przeszkodą jest to, że jako ludzie ulegamy w praktyce wielu złudzeniom, które wynikają z charakterystyki naszego postrzegania, konstrukcji. Ale jednak przyroda, wbrew naszym zmysłom i postrzeganiu, zostawiła niedostrzegalne z pozoru dla pobieżnej obserwacji elementy praw naturalnych i mechanizmy, integralne dla wielu procesów w przyrodzie, umożliwiające nagięcie praw przyrodniczych do naszej woli. Ktoś, kto śledzi pilnie postępy w technice i nauce i obserwuje jej dokonania, wie ile energii potrzeba na wyniesienie na orbitę np. satelity telekomunikacyjnego, stosuje się do tego celu potężne silniki rakietowe, które spalają tony paliwa na sekundę. Rakieta służąca do wyniesienia ładunku na dostateczną dla orbitowania wysokość, ponad atmosferę musi mieć odpowiedni rozmiar i zbiorniki by zmieścić potrzebne paliwo. Po dostarczeniu ładunku na orbitę opróżnione z paliwa człony rakiety spadają do oceanu lub zostają na orbicie, by potem spłonąć od tarcia spadając w atmosferę na wysokości kilkudziesięciu kilometrów, albo lądują na ciągu rakietowym puste na ziemię jak w przypadku rakiet falcon 9 SpaceX. Dalsze podróże np. próbników bezzałogowych potrzebują grawitacji planet by nabrać odpowiedniej prędkości, muszą one przelatywać w bezpośredniej bliskości planet by wykorzystać efekt „wyrzutni grawitacyjnej”. Faktycznie są one po uprzednim wystrzeleniu w przestrzeń pozbawione głównego napędu i przemieszczają się od planety do planety siłą inercji. Czy to wszystko na co stać obecną technologię ? Nie trudno zorientować się, że napęd rakietowy, który zresztą znany był już od dawna jeszcze w czasach starego państwa Chińskiego, polega na wyjątkowo prostej zasadzie akcji i reakcji. Gazy i energia powstające najczęściej w wyniku reakcji chemicznej (np. utleniania) wyrzucane są w jednym kierunku, wywołując ciśnienie w dyszy rakietowej, które popycha całą rakietę w przeciwnym kierunku do wylotu gazów. Reasumując, proces ten polega na ciągłej utracie masy, której ilość w zbiornikach pojazdu rakietowego musi być rzecz jasna ograniczona. Wielu ludzi obecnie pracuje nad zmienieniem tej sytuacji, dostrzegając problem. Powszechnie wiadomo już, że aby pojazdy stwarzane przez człowieka mogły poruszać się w przestrzeni kosmicznej, muszą generować albo niezwiązaną z otoczeniem pojazdu siłę (tak jest w przypadku rakiet), albo wykorzystywać metody czerpania jakiegoś źródła energii i napędu, które jest obecne w przestrzeni kosmicznej, najlepiej wszędzie w kosmosie, niezależnie od jego punktu lub też wykorzystywać energię dostępną w wyniku wykorzystania zjawisk w obrębie statku kosmicznego. Obecnie stoimy na progu możliwości wykorzystania technologii rakietowej, ma ona swoje ograniczenia, zarówno ekonomiczne jak i technologiczne, dalsze jej rozwijanie będzie się wiązało z ogromnym zwiększaniem kosztów, dalej znajduje się już tylko nonsens finansowy i techniczny. Ci, którzy to dostrzegają, zastanawiają się nad tym problemem natomiast inni których problem zdaje się nie dotyczyć nie wypowiadają się na ten temat, jednak ma to swoje konsekwencje w postaci braku perspektyw dla cywilizacji. Setki miliardów dolarów, które pochłonęły kolejne inwestycje w technologie rakietowe, można było przeznaczyć np. na cele wyżywienia głodującej Afryki lub systemy nawodnienia pustyń. Jest to pytanie o ludzkość, jej interesy i jej losy. Historia, którą tworzymy, czy tego chcemy czy nie, jest złożona z przypadków a niektóre z nich mają dla nas daleko idące konsekwencje. Niektórzy ludzie nie chcą widzieć świata i nie chcą zgodzić się na świat stworzony przez tak przeciwstawne siły. W wielu ludziach rodzi się bunt przeciwko tak skonstruowanym procesom integracji międzynarodowej, widzą oni, że w procesach tych giną interesy zarówno ogółu jak i jednostki ludzkiej. Procesy gospodarcze nadto wiążą się z przepływem pieniądza, przepływ pieniądza wiąże się z surowcami, a całość znajduje swoje ukoronowanie ni mniej ni więcej jak w mało efektywnej dla wszystkich technologii – na tej podstawie powstał w krajach wysoko rozwiniętych przemysł kosmiczny, energetyczny i ogólnie transportowy. Tutaj przede wszystkim ważne są formy, jak można łatwo zauważyć, w jakie uzyskujemy energię, czy to elektryczną, czy inną oparte są one o reakcje chemiczne, w procesie których powstają produkty materialne często trudne do utylizacji. Jak już widzimy, na podobnej zasadzie funkcjonuje napęd naszych rakiet. Jest to problem otwarty do rozwiązania, wiele jednak innowacji modyfikuje stare, ustalone metody a nie wnosi do życia praktycznie żadnych gruntownych zmian. I tutaj jak to zwykle bywa, problem energetyki i problem w ogóle przemieszczania się zarówno na Ziemi jak i w przestrzeni kosmicznej są ze sobą ściśle powiązane – i faktycznie trudno tej zależności nie zauważyć. Wielu z nas oczekuje zmian, wielu ludzi podświadomie odbiera fakt zawodności stworzonej przez nas technologii, która toczy się już w zasadzie siłą samego bezwładu i to najprawdopodobniej w złym kierunku. Jednak lobby pędników chemicznych opartych na "marnowaniu" energii jest na świecie jeszcze zbyt silne. Wiele przemawia za tezą, że przyszłość w transporcie leży w napędach nie wykorzystujących paliwa rakietowego. Prace nad nimi już obecnie są faktem (prowadzą je głównie ludzie z sektora prywatnego), ale są one pozbawione poparcia politycznego i finansowego, w tym przypadku najczęściej zostają zaniechane z powodu różnych trudności materiałowych i technicznych, w innym zaś najczęściej kończą się na stercie dokumentacji technicznej, bo trudno jest stworzyć zupełnie od podstaw coś, co nie może mieć żadnego zaplecza zarówno technicznego jak i psychologicznego. Być może fakt ten jest również przyczyną tego, że tak trudno jest wielu ludziom, których żywo interesują tego typu sprawy, przebić się ze swoimi propozycjami. Z innej strony wiele wskazuje na to, że czasy samotników, którzy po cichu w garażach i przydomowych warsztatach zmieniają historię, także odchodzą do lamusa, bo prawdopodobieństwo sukcesu jest większe gdy w grę wchodzą duże organizacje, dysponujące dostatecznym warsztatem technicznym i potencjałem umysłowym. Ostatnie badania kosmosu wskazują na to, że planety i systemy planetarne są o wiele bardziej rozpowszechnione we wszechświecie niż gwiazdy. Większość gwiazd ciągu głównego posiada planety lub układy planet. W naszej galaktyce istnieje ponad sto miliardów gwiazd, co wskazuje na to, że istnieje niezliczona ilość gwiazd typu słonecznego, o dostatecznie długim życiu, aby mogły powstać planety i ich księżyce. Gdyby udało się skonstruować transport umożliwiający ich zbadanie - trwałoby to setki lat. Po pierwsze, aby zaistniała sytuacja, dzięki której zdolni byśmy byli jako ludzie do takiej eksploracji kosmosu – to musiałaby się przede wszystkim w znaczny sposób zmienić nasza mentalność, skok jaki musielibyśmy wykonać byłby ogromny. Harmonia i piękno kosmosu najprawdopodobniej jeszcze długo będzie dla nas zagadką, przynajmniej dopóki istnieć będzie tego typu technologia oparta na spalaniu i rozbiciu atomu, które człowiek ogłosił jako wielki swój triumf, a który obecnie jednak już przyblakł, bo wiadomo, że prawdopodobnie nie ta technologia zabierze nas do gwiazd, ani nawet nie pozwoli skolonizować układu słonecznego... Energia, która potrzebna jest do zbliżenia się do prędkości światła znacznie przewyższa energię atomową. Pomyślmy więc nad alternatywą, wiemy już, że napęd rakietowy to obecnie relikt i spuścizna „zimnej wojny”, podtrzymywany sztucznie przez ludzi bawiących się petardami i żadne zmiany polegające na kosmetyce nie spowodują odmienienia takiej sytuacji. Mowa tu o przyśpieszaniu jonów, plazmy itp. Wszystko zawiera się w tym, że dopóki uzyskiwana prędkość ostatecznie nie może być większa niż prędkość gazów wylotowych, to dopóty będziemy pełzali w granicach okolic układu słonecznego, bez możliwości wzajemnej komunikacji itp. Prawda ta, powszechnie uważana za kanon lotów kosmicznych nie ulegnie szybko zmianie jeżeli nie znajdą się ludzie w dostatecznej ilości, aby połączyć wysiłki tych, którzy pracują już nad określonymi rozwiązaniami, czy to w fazie koncepcji, czy już konkretnych prototypów.

 
2. Perspektywy kolonizacji księżyca


Księżyc, jako najbliższe ciało niebieskie w stosunku do Ziemi posiada wiele obiecujących cech wyznaczających właśnie tego naturalnego satelitę dla pierwszych działań człowieka mających na celu kolonizację przestrzeni kosmicznej. Księżyc posiada wiele bogactw naturalnych zdolnych do zapewnienia rozwoju i ekspansji cywilizacji. Są tam np. duże złoża Helu-3 - izotopu helu, który może okazać się paliwem przyszłości. Izotop ten zawiera więcej energii niż jakiekolwiek paliwa stosowane dotychczas w reaktorach atomowych i można z niego w reakcji z deuterem otrzymać olbrzymie ilości ciepła. Ze skał księżycowych można wytworzyć tlen do oddychania dla mieszkańców, a z lodu wodnego zgromadzonego na biegunach wodór i tlen do napędu rakiet. Start rakiet z Księżyca będzie ułatwiony, gdyż przyśpieszenie grawitacyjne na jego powierzchni jest sześć razy mniejsze niż na powierzchni ziemi.

Na księżycu zapewne znajdują się złoża wielu cięższych pierwiastków oraz innych substancji mogących przydać się na Ziemi. Księżyc nie posiada atmosfery stąd możliwość produkcji energii elektrycznej za pośrednictwem baterii słonecznych wydaje się być szczególnie wskazana. Lot na Księżyc z Ziemi przy obecnym poziomie technicznym trwa kilka dni, jednak przy użyciu odpowiednich technik napędowych będzie trwał około kilku godzin lub nawet liczony będzie w minutach (w przypadku użycia napędu atomowego lub innego o podobnych osiągach).

Jeżeli na księżycu powstaną miasta i kopalnie – co jest prawdopodobnie tylko kwestią czasu – ludzie zyskają alternatywę dla życia jedynie na Ziemi co zaowocuje wypracowaniem nowych technologii na potrzeby osadnictwa na naszym najbliższym sąsiedzie. Zjawisko to spowoduje, że cywilizacja ludzka znacznie wzmocni się ekonomicznie – zacznie rozkwitać handel surowcami itp. Księżyc będzie również prawdopodobnie stacją uzupełniania paliwa w lotach na Marsa. Księżyc posiada jedynie znikome pole magnetyczne – nie będzie ono chronić osadników przed wiatrem słonecznym i bezpośrednim bombardowaniem przez odłamki skalne. Schrony budowane na potrzeby kolonistów będą musiały mieć solidną konstrukcję. Wszystkie produkty potrzebne do życia będą otrzymywane na miejscu, bowiem transport z Ziemi na razie jest utrudniony ( co zmieni się, gdy zostanie wdrożony lepszy i tańszy system transportu i napędu statków kosmicznych). Być może w dalszej przyszłości statki kosmiczne, które będą używane do lotów księżycowych i dalszych, nie będą już więcej napędzane silnikami rakietowymi, ponieważ będą napędzane siłami magnetycznymi np. poprzez siłę Lorentza, silnikami bezwładnościowymi, lub wykorzystają sztucznie wytworzone interakcje grawitacyjne.

Pokojowe wykorzystanie surowców z Księżyca, będzie zależało od wielu czynników społecznych, politycznych i gospodarczych. Ważna jest współpraca międzynarodowa i przyśpieszenie prac nad pierwszymi samo wystarczającymi bazami na tym globie. Niewątpliwie poważnym, jeżeli nie najpoważniejszym problemem jest zbyt wysoki koszt wynoszenia statków kosmicznych, za pośrednictwem rakiet nośnych, dlatego wydaje się, że podstawową kwestią jest konieczność głębszego przemyślenia możliwości opracowania tańszego systemu napędowego wielokrotnego wykorzystania, o parametrach wielokrotnie przewyższających możliwości dzisiejszych rakiet i rakietoplanów.

Obecność wymaganych surowców na powierzchni Księżyca napawa optymizmem, istnienie tych substancji zostało potwierdzone przez sondy orbitujące wokół naszego satelity. Rozwój infrastruktury księżycowej, zapewne potrwa dziesiątki, jeżeli nie setki lat. Jednak patrząc na korzyści, które mogą faktycznie stać się kołem zamachowym dla gospodarki światowej oraz udostępnić znaczną przestrzeń życiową dla pionierów chcących zasmakować przygody i wielu innych wizjonerów w nowej generacji otwartych na te sprawy głów – wydaje się to słusznym kierunkiem na lata, jak również spełnieniem marzeń milionów. Księżyc ze swoim potencjałem jest już obecnie stosunkowo najlepiej poznanym ciałem niebieskim dla ludzi. Jest jednocześnie praktycznie jedynym na dobrą sprawę obiektem dostępnym od zaraz dla eksploatacji przez człowieka, technologia która pozwala na loty na srebrny glob jest znana od czterdziestu lat poprzez misje amerykańskie. Wiele państw obecnie tak jak Chiny i Stany Zjednoczone planuje powrót człowieka na księżyc wraz z założeniem prawdziwej bazy księżycowej i pierwszymi planami zagospodarowania jak w przypadku projektów japońskich. Misje zrobotyzowane obecnie prowadzą zarówno powyższe kraje, a dołączyć chcą Indie i wiele innych krajów. Zainteresowanie srebrnym globem prawdopodobnie już w najbliższych dekadach przerodzi się w konkretne efekty, których wszyscy będziemy świadkami. Kiedy pojawi się możliwość podróży na srebrny glob dla zamożniejszych lub średniozamożnych ludzi ? – czas pokaże, na pewno na początku trzeba zaczekać aż zrobotyzowane misje przygotują miejsce na pierwszą stałą bazę księżycową z prawdziwego zdarzenia.

3. Systemy zasilania w energię oraz systemy podtrzymania życia na statkach i stacjach kosmicznych

Przestrzeń kosmiczna to niegościnne miejsce dla człowieka i wszelkich organizmów opartych o reguły obowiązujące na powierzchni planety. Aby w niej przebywać zmuszeni zostaliśmy, jako ludzie, do wypracowania pewnych metod przetrwania za pośrednictwem technologii, które umożliwiają już obecnie bezpieczne funkcjonowanie w zabójczym środowisku otwartej próżni. Pojazdy i stacje kosmiczne już od dawna zapewniają możliwość prowadzenia badań naukowych przez ludzi, jak również wymianę potrzebnych materiałów eksploatacyjnych dla lotów w kosmosie i funkcjonowania wszelkich innych instalacji ludzkich na orbicie. Jednym z najważniejszych elementów w takich pojazdach i stacjach jest zapewnienie stałych dostaw energii elektrycznej, tlenu, wody oraz zapewnienie osłony antyradiacyjnej i izolacji termicznej załogi.

Jeżeli chodzi o prąd, to tradycyjną już i najbardziej rozpowszechnioną formą pozyskiwania energii elektrycznej w kosmosie są baterie słoneczne, które wykorzystują fakt dużego nasłonecznienia przestrzeni kosmicznej, znacznie większego niż występuje na powierzchni Ziemi. Baterie te zwane inaczej ogniwami fotowoltaicznymi wykorzystują zjawisko fotoelektryczne w procesie uzysku energii. Innym źródłem są oparte o efekt Seebecka termogeneratory elektryczne wytwarzające prąd przez długi czas ( nawet kilkanaście lat). W tej metodzie uzyskuje się prąd stały z wykorzystaniem powolnego rozpadu połowicznego materiału rozszczepialnego (najczęściej plutonu, ale stosuje się też izotopy innych pierwiastków), który oddaje ciepło do jednego z końców termopary złożonej z dwóch stykających się metali. Zasilanie to zastosowano z powodzeniem w misjach odległych od Słońca w amerykańskich próbnikach bezzałogowych typu Pionieer i Cassini oraz załogowych Apollo 12-17. Zapewnienie tlenu odbywa się zazwyczaj w drodze elektrolizy wody za pomocą generatorów czerpiących prąd z ogniw słonecznych.

Trudną do zrealizowania od strony technicznej rzeczą, jest sprawa właściwej ochrony antyradiacyjnej na stacjach przeznaczonych na pobyt ludzi przez dłuższy czas, bowiem narażeni są oni zarówno na promieniowanie pochodzące od Słońca, ale również na twarde promieniowanie kosmiczne z głębi kosmosu.

Do przeżycia człowieka w kosmosie potrzeba także by miał on czystą wodę oraz pożywienie w dostatecznym stopniu. W tym celu stosuje się gotowe jedzenie liofilizowane oraz gotowe zestawy witaminizowane. Komfort termiczny zapewnić powinna klimatyzacja oraz izolacja termiczna znajdująca się w poszyciu stacji kosmicznej oraz pojazdów kosmicznych. Problem utylizacji dwutlenku węgla pochodzącego z płuc załogi rozwiązują pochłaniacze i filtry CO¬2. Płaszcz zewnętrzny musi poza tym wytrzymywać uderzenia drobin śmieci pozostawionych przez aktywność człowieka na orbicie i małych odłamów gruzu kosmicznego znajdującego się w przestrzeni kosmicznej. Należy wspomnieć również, że do tej pory nie rozwiązano jeszcze aspektu psychicznego przystosowania się załogi do warunków przebywania w przestrzeni kosmicznej – jest to sprawa złożona, właściwe jej potraktowanie może okazać się jednym z najważniejszych problemów przy długich lotach załogowych oraz długiego przebywania na stacjach kosmicznych.

Zasadniczą sprawą jest zapobieżenie chorobom załogi spowodowanym nieważkością i odizolowaniem jej od cykli przyrodniczych, bowiem jest możliwość generowania na stacjach i pojazdach kosmicznych sztucznej grawitacji, jest to zależne od rozmachu przedsięwziętych misji ale ważne jest to również, jeżeli mowa o dobrym samopoczuciu i zdrowiu załogi po powrocie na Ziemię. Jednak jak do tej pory ludzkie stacje i pojazdy kosmiczne nie potrafią zapewnić tego jakże podstawowego dla człowieka elementu i chociaż wiadomo jest jak wytworzyć sztuczną grawitację (wykorzystując siłę odśrodkową), to na razie należy to jeszcze potraktować jako science fiction. Będzie to możliwe w niedalekiej przyszłości.

Wracając jeszcze do osłon anty-radiacyjnych – wszystkie osłony to osłony pasywne polegające na filtrowaniu i tłumieniu promieniowania korpuskularnego, gamma oraz rentgenowskiego. Na promieniowanie korpuskularne składają się cząstki alfa, neutrony pochodzące od przemian jądrowych w gwiazdach, oraz inne cząstki o niezerowej masie spoczynkowej. Trzeba jednak zaznaczyć, że wszystkie produkowane osłony nie są stuprocentowo skuteczne. W porach szczególnie nasilonej aktywności radiacyjnej Słońca, załoga poza magnetosferą ziemską ( np. misji na Księżycu lub Marsie) w ciągu 15 minut może pochłonąć niebezpieczną dla życia dawkę promieniowania. Osłony z gęstych, ciężkich materiałów takich jak ołów ważą bardzo dużo, więc ciężko wynieść je na orbitę, dlatego nie zostały one zastosowane jak dotychczas w stacjach kosmicznych i statkach na dalsze misje.

Do zasilania w energię elektryczną stacji kosmicznych stosuje się także baterie jądrowe wykorzystujące rozpad beta z udziałem trytu lub innych izotopów emitujących promieniowanie. Technologia ta jest jeszcze mało zaawansowana, obecnie prowadzone są prace nad zwiększeniem mocy tego typu baterii. Systemy elektroniczne używane w kosmosie są wrażliwe na promieniowanie, a odpowiedzialne są one za właściwe funkcjonowanie wszystkich urządzeń na statkach i stacjach typu np.: ISS. Na razie konstrukcja stacji kosmicznych nie umożliwia wprowadzenia wielu zasadniczych funkcji, występujących w naturze – reasumując jest to: brak grawitacji na pokładzie czego skutkiem są odwapnienia kości i spadek siły mięśni u ludzi poza grawitacją planety, brak osłony pola magnetycznego i wiążąca się z tym stała ekspozycja na twarde promieniowanie kosmiczne, pozbawienie ludzi zmienności dnia i nocy, zmian pór roku, z czym wiążą się zaburzenia w układzie nerwowym u załogi.

4. Tendencje rozwoju napędów kosmicznych.

Przeszło od pięćdziesięciu lat nie obserwuje się większych zmian w technologii napędów używanych do lotów kosmicznych. W dalszym ciągu używane są rakiety – a więc napęd oparty na reakcjach chemicznych. Jak wiemy, energie uzyskiwane w reakcjach chemicznych, to znikomy ułamek energii uzyskiwanych w procesach przemian jądrowych. Przy wybuchu bomby atomowej na energię zamienia się kilka gramów materiału rozszczepialnego wybuch bomby wodorowej daje nieco lepszy przelicznik. W przemianach chemicznych nawet przy najbardziej egzoenergetycznych reakcjach, zamianie masy w energię ulega zaniedbywalnie mała część masy reagentów.

W procesie połączenia się materii z antymaterią stosunek zamiany masy na energię równa się sto procent, cała masa reagentów zamienia się na energię. Anihilacja par proton – antyproton lub chociażby elektron – antyelektron jest przykładem takiego połączenia.

Wyzwolona energia w postaci wysokoenergetycznych kwantów gamma, a więc promieniowania elektromagnetycznego może stać się energią do zasilania i napędzania pojazdów kosmicznych – i oznacza to, że mamy tu do czynienia z idealnym paliwem – o ile tylko właściwie wykorzystamy jego moc.

Obecnie stosowany napęd rakietowy pod względem osiąganych prędkości i dynamiki może być postrzegany jako technologia – śmiało to można powiedzieć – już przestarzała. A przecież wyzwania jakie stawia przestrzeń kosmiczna i jej ogromne odległości liczone w tysiącach i setkach tysięcy lat świetlnych, jak można zauważyć nie ograniczają się jedynie do orbity, czy pobliża naszej planety. Możliwość użycia antymaterii jako paliwa wielkiej gęstości energii otwiera nowe możliwości. Jednak problem to przełożenie skupionej energii na mechanizm napędowy. Rozważania czynione obecnie skłaniają się do bezpośredniej metody, w której reakcja anihilacji popycha statek kosmiczny za pośrednictwem lustra magnetycznego. Inna koncepcja to zbudowanie reaktora na antymaterię zasilającego mechanizm napędowy, który może w tym przypadku być rozmaity. Jednym z przykładów może być zastosowanie reaktora antymaterii, który byłby zdolny do wytworzenia olbrzymich napięć elektrycznych i wykorzystania efektu Browna lub ładunków elektrycznych wokół statku poruszających się w polu magnetycznym Ziemi lub galaktyki.

Napęd jonowy lub napęd VASIMR jest to kontynuacja napędu rakietowego w nowym wydaniu, mają one zbyt małą moc aby zapewnić rasie ludzkiej jakieś konkretne rezultaty, na razie zapewniają bardzo nikły ciąg i nie pozwalają na start z powierzchni ziemi – funkcjonują dopiero po wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną poprzez standardowe rakiety nośne.

Warto wspomnieć o żaglach kosmicznych - są one zdolne jedynie do pracy w przestrzeni kosmicznej bez możliwości ani lądowania na planecie ani do startu z niej, poza tym wymagają bardzo dużej powierzchni, w którą zbierają wiatr słoneczny, powierzchnia ta (czasza) dodatkowo jest podatna na zniszczenie przez drobiny materii znajdującej się na jej drodze przemieszczania.

Napęd fotonowy, to „święty graal” naukowców i jak na razie nierealna wizja zbliżenia się do prędkości światła, wykorzystująca moment pędu fotonu. Jednak, by wizję tą zrealizować potrzeba niespotykanie potężnego źródła promieniowania, tak by zrekompensować brak masy fotonu, na rakietę fotonową przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

W wielu zakątkach na świecie trwają prace nad ujarzmieniem siły grawitacji i jej zależności - jak na razie naukowcom niezmiernie trudno jest uchwycić istotę oddziaływań grawitacyjnych, a szczególnie na poziomie kwantowym. Obecnie w dalszym ciągu przykłady konstrukcji pojazdów kosmicznych człowieka na ziemi są odzwierciedleniem powszechnej antypatii polityków do innych rozwiązań, z którą mamy do czynienia w codziennym życiu. Wciąż większość ludzi uważa napęd rakietowy za jedyną formę i sposób zdobywania przez człowieka kosmosu, pomimo tego, że zdaje sobie sprawę z jej ograniczeń.

Naszej cywilizacji potrzebny jest inny typ technologii opartej o właściwości magnetyczne materii i przestrzeni lub właściwości zjawiska bezwładności i grawitacji. Napęd wykorzystujący taką technologię byłby zdolny do generacji siły napędowej użytecznej w próżni, nie polegającej na ciągu rakietowym, lecz na interakcjach sił w obrębie poszycia samego pojazdu. Statki kosmiczne wyposażone w oparte na tych zasadach silniki, powinny być zdolne do startu z powierzchni ziemi i innych planet, bez oddzielania się pustych zbiorników paliwowych itp. Poruszać je będą siły oddziaływań pól o dużych energiach, zdolnych do wymknięcia się z pola grawitacyjnego, zmiany fazy pola grawitacyjnego i innych niewykonalnych obecnie technik.

Wydaje się, że jest to czysta fikcja, lecz jeszcze jakiś czas temu byli tacy, dla których fikcją wydawał się lot człowieka na księżyc, czy przeszczep serca. Wszystkie osiągnięcia cywilizacyjne mają swoją wagę i sumują się w całość.



Inertia centrifugal propulsion attempt.

Today I present a type of drive that uses inertial forces and centrifugal forces. The idea is not new and from time to time you can come acr...